Jare Gody

Pamiętajcie o ogrodach! Przecież stamtąd przyszliśmy. 
Niedługo bo 24 marca my Słowianie będziemy świętować Jare Gody, czyli nasze wiosenne święta.
Nie będę Wam opisywać drodzy czytelnicy czym są te święta , bo zrobiłam to już zeszłego roku, poza tym obudzony Słowianin wie jak świętować jare gody.  
A więc starajmy się jak najbardziej radośnie przeżyć ten czas, wracając do bliskiego porozumienia z przyrodą, bliskie porozumienie nie oznacza traktowania natury jak czegoś co stanowi tło czy bazę dla naszego życia tutaj na ziemi, ale utożsamianie się ze wszystkim co żywe i obdarzanie miłością kazdego drzewa, kwiatu, strumienia czy zwierzęcia.
Dla wielu osób wejście w niemalże osobiste interakcje z przyrodą wydaje się na początku wręcz niemożliwe, przez całe życie żyli przecież obok tejże natury jak obok rzeczy niezbędnych, czasem postrzegali piękno przyrody ale nigdy widzieli w niej duszy. Przecie nawet zjudaizowana religia katolicka powtarza za żydowskim testamentem „czyńcie sobie ziemię poddaną”.  A więc warzywko urosło tylko po to aby  je skonsumować, kwiat aby włożyć do wazonu i potraktować jako element dekoracyjny itd… . Słowianie tak nie czynią, oni rozmawiają ze swoimi warzywami, kwiatami i drzewami.
Słowianie zawsze współpracowali z naturą i ich dusze współgrały z duchami natury dlatego zanim pozwolili się zniszczyć obcej nacji oraz pozwolili na to co najgorsze, żeby obca nacja przejęła kontrolę nad ich duszami, a więc do tego czasu był to najradośniejszy lud świata. Natomiast na chwilę obecną jeżeli chodzi o sytuację ekonomiczno-polityczną to jesteśmy bez szans, ale możemy na powrót stawać się prawdziwymi dziećmi Abla i szukać sojuszników wśród natury, tam jest prawdziwa potęga.
Człowiekowi zafascynowanemu rozwojem techniki wydaje się, że właściwie natura straciła swoje możliwości korygowania czasem bolesnego nieodpowiednich poczynań ludzi w stosunku do niej. Jest to przeświadczenie bardzo mylące, wróćmy chociaż do gejzeru Yellowstone, zaczyna się sprawdzać to o czym mówią stare przepowiednie, otóż ów gejzer począł się niebezpiecznie zachowywać przynajmniej na tyle , że poniektórzy wróżą nawet koniec świata gdyby miało dojść do wzrostu jego aktywności.
Końca świata jak zawsze powtarzam nie będzie, ale jak już napisałam w przepowiedniach na 2018 r, przyroda w Stanach zacznie o sobie przypominać, w dość złowieszczy sposób.
 
Naukowcy już dawno stwierdzili, że gejzer może się uaktywnić a wtedy żegnaj Ameryko, niemniej może ale i nie musi. Według przepowiedni STS gejzer jest staroindiańską klątwą i ona bez dwóch zdań się sprawdzi, ale jeszcze nie teraz.
Wrzucajac tę dywagację na temat indiańskiej klątwy Yellowstone chciałam Wam zwrócić drodzy Słowianie uwagę jak wielką moc wewnętrzną my posiadamy, dla których natura była zawsze matką i ta matka nas wysłuchiwała jako pierwsza.
PRZYPOMNIJMY SOBIE CZASY   JAK  ROZWALANO   BRUTALNIE  NASZE  ŚWIĘTE  GAJE,  CZYNIONO TO NIE TYLKO   W IMIĘ  NOWEJ  WIARY,  ALE STAMTĄD  PŁYNĘŁA  OGROMNA  SIŁA  I  TO  ONA  STAŁA  NA  PRZESZKODZIE   ZAKŁADANIA  TUTAJ   WSZELKICH  „HANDEŁESE” I TO  WIĘC ONA PRZECIWSTAWIŁA  BY SIĘ OBRACANIU   STAREJ ZIEMI  SŁOWIAŃSKIEJ  W POLIN, DLATEGO ZNISZCZONO SŁOWIAŃSKIE  ŹRÓDŁO  SIŁY. 
Zapamiętajmy, że święte gaje to nie były sobie ot takie miejsca powierzchownego kultu, gdzie poganie czcili jakieś tam bóstwa, jak nam próbuje sie przekazywać w pseudo naukowych opracowaniach. Wręcz przeciwnie wiedźmini teraz się przyjęło mówić kapłani, to byli ludzie którzy rozmawiali jak równy z równym z naszymi słowiańskimi opiekunami i tymi którzy odeszli a chcieli czasem przyjść by móc coś ważnego zakomunikować. Jako dziecko brałam udział w takim świętogajnym obrzędzie i wiem, że nawet kto chciał tam poprosić Jezusa mógł też to zrobić i on przybył na prośbę tych osób, które jeszcze nie były pewne mocy wiedźmy i czy dobrze robią wracając do naszych słowiańskich obrządków. Ja oczywiście nic nie widziałam mogłam jedynie obserwować reakcje zebranych, było to jedyne tak wzniosłe misterium jakie przeżyłam choć nieweiele jeszcze wtedy rozumiałam.
Polecam więc wejście w głęboki kontakt z naturą, zacznijmy może od drzew i nie patrzmy, że ich kora jest twarda i chropowata one bardzo szybko wejdą z nami w porozumienie. Wybierzmy sobie jakieś duże zdrowe drzewo i przychodźmy jak najczęściej przytulać się do niego i rozmawiać, choćby o naszej codzienności. Obejmujemy je zawsze obiema rękami i przytulamy lewy policzek, starajmy trwać się tak przytuleni każdego dnia dłużej aż automatycznie wróci nam do podświadomości odczucie, że to jest żywe stworzenie które ma duszę i inteligencję.
Dwa lata temu pracowałam z dala od Polski za granicą i bardzo tęskniłam, ponieważ po pierwsze jestem Słowianką a po drugie tak się złożyło, że nie otaczała mnie dobra energia, aby sobie pomóc po pracy chodziłam do parku pełnego drzew mamucich. Miałam tam swoich przyjaciół, jedne miały naturalne serca jakby wyrzeźbione, inne znowu monety, inne posiadało jakby ludzką twarz. Czułam, że moi przyjaciele czekają na mnie ale uważałam to za autosugestię, niemniej nadal rozmawiałam z nimi jak z ludźmi. Jednakże ktoregoś dnia otrzymałam jakby telepatyczny przekaz, że moi przyjaciele są wiekowi ale mają tu swoje zadanie do spełnienia i jeżeli ja otoczę je energią mojej miłości to one nie będą ścięte i spełnią co mają spełnić, a za to pomogą mi przy moim jednym życzeniu. Znowu uważałam, że sama tworzę sobie pewne filmy w głowie ale spodobał mi się ten scenariusz więc chciałam wiedzieć dokąd mnie zaprowadzi. Następnego razu poszłam nieco później by nie spotkać wielu ludzi i podchodziłam do moich drzew i otaczałam je kołem miłości, powtarzając jak mantrę, że moja miłość będzie je chronić a one umrą stojąc jak na szlachetne drzewa przystało.
Po czym podeszłam do mojego ulubionego drzewa i wypowiedziałam z kolei moje życzenie, ono się spełniło po ok. roku. Na krótko przed wyjazdem do Polski  poszłam pożegnać moich przyjaciół i kiedy przytulałam się do tego, z którym najwięcej zawsze rozmawiałam nagle poczułam mocne wibracje, początkowo pomyślałam, że to może trzęsienie ziemi ale po chwili zrozumiałam, że te wibracje dochodzą ze środka drzewa, były one bardzo silne ale ja poczułam tak niezwykłe ciepło i spokój jak rzadko kiedy, oczywiście po wszystkim uczułam też duże wzruszenie. Drzewo okazało się żyć, tak jak zawsze uczyła mnie moja babcia, szkoda że doświadczyłam tego dopiero jako dorosła osoba i wtedy dopiero kiedy było mi źle, odnalazłam przyjaciół w duchach drzew.
Zaznaczam, że rozumiem ludzi, którym trudno jest uwierzyć, że wszystko co nas otacza żyje i można z nim nawiązać kontakt. Ja widziałam w swoim życiu wiele rzeczy nie do uwierzenia ale mimo to zlekceważyłam niektóre rady i sugestie babci. Po tym spełnionym życzeniu mam dowód, że przyroda nam pomaga tylko musimy wejść   z nią  w bliską interakcję. Należy oczywiście uzbroić się w cierpliwość i okazać szacunek oraz głęboką wiarę i miłość.W te jare gody zapamiętajmy sobie by nie lekceważyć natury, a ona będzie naszym potężnym sojusznikiem.
 A teraz na  zakończenie podam Wam dwa rytuały jak je odprawicie z mocą i wiarą to uzyskacie to o co prosicie.
 Pierwszy rytuał na dobrą pracę.
Należy przygotować łyżeczkę rumianku(najlepiej zebrać samemu), jeżeli nie mamy no to musimy kupić ale nie może być saszetkowy. Następnie jedną łyżeczkę siemienia lnianego, zmieszać z rumiankiem i zaparzyć w białej porcelanowej filiżance bez napisów, następnie przygotować złotą lub żółtą świecę i zapałki, świeca musi być prosta  również bez napisów, oliwę i niedużą cytrynę.Wszystkie rzeczy układamy na stoliczku i w miejscu gdzie nam nikt nie przeszkadza. Następnie siadamy i parę minut medytujemy i wyciszamy się. Następnie wstajemy i otwieramy krąg zapraszając tylko siły dobra  i Światła podkreslając, że nikt nie ma prawa słyszeć o czym będziemy z siłam dobra rozmawiać tylko Bóg i nasz AniołStróż. Rozkładamy ręce dłońmi na zewnątrz i zapraszamy również bogów słowiańskich. Następnie bierzemy świecę i podpisujemy się na niej imionami i nazwiskiem oraz datą urodzenia, na końcu piszemy hipotetyczną pracę i wysokość zarobku. Wszystko to wydrapujemy zapałką końcem bez siarki , później tą zapałką zapalamy świecę. Następnie bierzemy napój wkraplamy 8 kropelek cytryny i iłyżeczkę oliwy, podnosimy filiżankę na wysokość tzw. trzeciego oka mówiąc proszę z całego serca wszystkie siły dobra Aniołów bogów słowiańskich i mojego anioła stróża by obudzili we mnie te wszystkie siły umysłu i duszy aby spełniła się moja prośba o dobrej pracy i tak będzie bo tak już jest!. Ostatni człon mówisz z mocą, po czym duszkiem wypija się herbatkę. Dziękuję się wszystkim dobrym siłom za uczestnictwo w rytuale i zamyka krąg , można jeszcze pomedytować . Świecy pozwól wypalić się do końca, rano resztkę świecy cytrynkę siemienie i rumianek z napoju zakopujemy w ogrodzie pod ulubionym drzewkiem prosząc aby przyniosło profity.
Inny bardzo krótki i prosty rytuał na pomyślność to wysiewanie po ogrodzie  maku zmieszanego z cynamonem, robi się to w jare gody. Do kąpieli w jare gody dodawaj na pomyślność cynamonu i pod koniec zawsze dziękuj za spełnienie życzeń.
W jare gody powinien królować żółty kolor czyli należy udekorować dom na zielono żółto oraz mnóstwo świec i kwiatów  w kolorze żółtym, nie należy tez zapomnieć o obrazku Jaryły. Życzę wszystkim wspaniałych jarych godów.
Wnuczka słowiańskiej wiedźmy

Komentarz

  • Witam serdecznie zalorzycieli gazety i czytelnikow. Braci i Siostry o ile jestesmy nimi naj pierw dla siebie a nastepnie szczerze dla reszty stworzenia kture nie szkodzi a wspomaga i twozy w harmonji i hierarhji wspulistnienie. Bardzo sie ciesze ,kiedy odnajduje takie stronki a raczej one mnie odnajdujom??? Po przeczytaniu kilku artykulow, az chcialoby sie czytac i czytac. Wkoncu ktos potwierdzil mi samemu wszystko to co mam w glowie. Pomagajcie jesli jestescie w stanie podzielic sie swojom wewnecznom energiom swiatla i wolnosciom jest warto. TEN JEST SZCZESLIWY KTO SZCZESCIE UTRZYMUJE, ABY UTRZYMYWAC SZCZESCEI, MOIM ZDANIEM I SADZE ZE NIE TYLKO JA??? TRZY : CZYSTE MYSLI, CZYSTE SLOWA, CZYSTE CZYNY.

Dodaj komentarz