Bóg i Kraina Wiecznej Szczęśliwości część V

Bunt Aniołów czyli wojny bogów

W STS znajdują się opisy wojen Swarożyca i Jego zastępów z Lucyferem i zbuntowanymi bogami w pewien sposób dostosowanych do naszych zmysłów czy naszego poziomu odbierania rzeczy poza zmysłowych. Aczkolwiek wiele jest opisów wizualnych, niestety nie mamy w rękach Starego Testamentu Sławjan, na początku zaistnienia gazety wytłumaczyłam dlaczego. Niemniej ci którzy weszli bezprawnie w jego posiadanie nie otworzą STSu, może to zrobić jedynie sławjańska wiedźma lub wied.

Moja Babcia sławjańska wiedźma nie potrafiła „otwierać” STS w całości jedynie niektóre części, więc mogła przekazać to co było jej dostępne, lub to co jej przewodnik duchowy pokazał w wizjach. Z opisu i tego wycinka który dane było jej zobaczyć przy częściowym aktywowaniu STS co udało jej się wspólnie z ks. Lorencem w latach sześćdziesiątych, pochodzą opisy które zamieszczam i te z IV części.Nie wiem niestety jak się dokładnie pisze nazwisko owego księdza, z przekazów wiem, że pochodził z Litwy i dał się poznać, przynajmniej na Pomorzu jako bardzo dobry egzorcysta. Później już nie udało im się drugi raz otworzyć STS, pomimo że próbowali wspólnie i osobno. Tak więc opisy walk mam na podstawie STS, które po otworzeniu Jego przez Babcię ona opisała, istnieją też wizje innych wiedźm.

Trudno było Babci jak i ks. Lorencowi zrozumieć scenerie  walk gdzie występowało więcej istot, ponieważ „akcja” działa się za szybko i wrażenie ścierających się potęg po prostu przygniatało i totalnie przerażało. Dodatkowo zrozumienie utrudniało wrażenie walk na różnych płaszczyznach naraz, danego wojownika czy wojowników.Mniej więcej przekazała mi Babcia raczej swoje wrażenia aniżeli dokładne opisy, tak mi to wówczas tłumaczyła, więc zapiski niekoniecznie muszą być dokładnym przekazem, bo jak zwykle nasz słownik jak i odczuwanie wyższego wymiaru  jest za ubogie, choć na pewno przypominają te opisy w jakiejś mierze rzeczywiste walki bogów.

W poprzedniej części było dane zobaczyć babci  istotę bez skrzydeł, otoczoną istotami demonicznymi, natomiast w wizji z STS poniżej istota, którą miała szczęście zobaczyć, tym razem miała skrzydła. Niemniej Babci wydawało się, że nie ma nosa i zamiast skóry gładkiej jak alabaster, którą miała poprzednia istota, ta miała jakby złoty puszek i paradoksalnie pomimo tych „braków”była tak oszałamiająco piękna, że mimo wielu wizji różnych późniejszych wizji Babcia aż tak pięknego stworzenia  nigdy już nie zobaczyła. Istota ta była płci męskiej, tak samo jak i poprzednia. Wyglądało na to, że ta istota regeneruje się po bitwie, po ciężkiej walce bo dookoła niej uwijało się mnóstwo innych  świetlanych postaci tworząc niezwykły złoto zielony wir, jednak ruch był tak szybki, że nie można było opisać ich oraz zapamiętać konkretnych gestów. Babcia tę istotę nazwała „szałaputnym aniołem” ponieważ była pewna , że parę razy do niej mrugnął i po czym przesłał przepiękny uśmiech, który wywołał w niej kaskady śmiechu, czy coś w rodzaju dziecięcej niepohamowanej radości. Babcia zapragnęła, a raczej obudziła się w niej nieodparta chęć  dotknięcia wojownika Światła, dał jej jednak żartobliwie do zrozumienia, że nie teraz a na pewno drugim razem, bo zobaczą się na pewno.Nie jest to takie dziwne ponieważ Babcia miewała wizje interaktywne po prostu wchodziła w kontakt z istotami z owych wizji. Nie jest to prawdą więc co mówią tzw. święci wizjonerzy, których wizje są na bazie żydowskiego starego testamentu, i oni opisując te wizje stoją jakby z boku.O interaktywności wizji napiszę osobny artykuł ponieważ sprawa warta jest głębszego zainteresowania i jest na prawdę fascynująca, bo interaktywne wizje są dowodem na to, że czas taki jak go pojmujemy na ziemi w rzeczywistości w uniwersum nie istnieje.

Sytuacje (celowo użyłam słowa sytuacje a nie obrazy), ponieważ oboje zarówno ksiądz jak i Babcia odczuwali emocje tych walk mogli dotknąć roślin czy odczuć ból, poczuć zapachy, które wydzielały tak istoty ze sobą  walczące, jak i rośliny, aczkolwiek te właśnie sytuacje były trudne do opisania.  Walki, które widzieli toczyły się wśród   ekscytująco pięknych krajobrazów, zaś opisu kwiatów zapachów nie da się sporządzić, ponieważ zawsze będziemy kończyć na słowach przepiękne oszałamiające i nic więcej nie wymyślimy. Babcia opowiadała, że kiedy siadała do opisu takiej wizji miała łzy pod powiekami z powodu niemocy przelania wszystkiego na papier. Po prostu piękno światów Światła nie ma nic wspólnego z pięknem ziemskim jesteśmy zbyt ubodzy w instrumenty do przekazanie tej wiedzy. My może my sobie wyobrazić niebo nad głową i ziemią pod stopami oraz horyzont. Po tamtej stronie na wyższych poziomach nie istnieje podział na takie wymiary widzisz wszystko z mnóstwa perspektyw naraz, to jest chyba najlepsze tłumaczenie.

Wycinek walk pokazany przez STS był na pewno tą częścią walk, które toczyły się na terenach Światła, tego był również pewien ksiądz Lorenc. Zapachy które odczuwali nie istnieją na Ziemi, także istoty demoniczne, które widzieli walczące z siłami Swarożyca nie śmierdziały siarką ani smołą, może takie też istnieją bo Demon ma różnorakie stworzenia, niemniej oni takich nie widzieli. I Babcia i ksiądz stwierdzili to na podstawie wyglądu zastępów Szatana, które wspomagały w późniejszym etapie Niosącego Światło, było ogromne zróżnicowanie  w wyglądzie. Niektóre z walczących istot ciemności były bardzo piękne w naszym subiektywnym,  ludzkim pojmowaniu ale ich piękno było jakieś mroczne lub obce, czy zimne, lub niezrozumiałe, czy nienawistne, natomiast inne w pojęciu człowieczym były wyglądały ohydnie.

Jeżeli chodzi o broń to nie wiem czy ją możemy tak nazwać  niemniej innego określenia nie mamy, więc musimy się posiłkować tymże. W każdym razie Swarożyc i jego zastępy były wspomagane różnymi energiami Światła np. czymś w rodzaju mgieł czy zapachów, które przerażały wojska Demona natomiast rozwścieczały zastępy Lucyfera. Być może po ludzku powinniśmy to zjawisko określić jako gazy bojowe. Oboje zaobserwowali  też coś w rodzaju rozpadających się komet ale potęga tego nie miała porównania z takimi zjawiskami nam znanymi z ziemi, niemniej te  komety a raczej ich odłamki przyprawiały także zbuntowanych aniołów  Lucyfera o jakieś dziwne zachowania, ani Babcia ani ks. Lorenc nie rozumieli tego, ponieważ niektórych gestów i grymasów  nie odebraliby jako przerażenie gdyby nie zostało im to wytłumaczone, że jest to właśnie przerażenie, zaskoczenie itp.

Natomiast każdy z walczących niósł jakby to kolokwialnie powiedzieć „broń w sobie”, wojsko na ziemi ma za sobą, wozy pancerne, czołgi, statki, samoloty itd. ewentualnie broń w ręku. W wojnie bogów każdy sam generował ze swojej energii jak była mu w danym momencie potrzebna odpowiednią broń, a więc nie musiały go wspomagać czołgi i samoloty oczywiście jest to żart – niczego na podobieństwo tychże oczywiście nie mogło mieć miejsca w walkach bogów.

Natomiast zauważyli, że wojownicy czy to Światła czy to Mroku wysyłali np. w kierunku wroga promienie  najczęściej z dłoni ale także z oczu i i ust, kolory tej broni były bardzo różne od czerwonych pomarańczowych,  szarych i cała gama kolorów nieistniejących w naszym wymiarze. Wojownik też nagle zmieniał postać ogromniał do jakiegoś monstrum, wyczarowywał coś w rodzaju otchłani gdzie wpadali zaskoczeni wrogowie, czy np. wojownicy łączyli się jakby w jedno ciało i ten twór potrafił z szybkością błyskawicy atakować różnymi sposobami, czyli przekładając to na język dla nas zrozumiały opracowywał i strategię i broń w ciągu mgnienia oka by zaraz zmienić to w coś innego. Z tego co mi przekazane zostało przez Babcię, księdza bowiem nie zdążyłam poznać zmarł przed moim urodzeniem, to zdziwiła Babcię jedna rzecz otóż wojownicy Swarożyca zabijali wojowników Demona ciszą, oczywiście to nie była taka nam znana zwykła cisza, była to cisza niebiańska pełna jakichś słodkich tonów. Oczywiście wojownicy Światła nie usiedli sobie pod drzewkiem by wysyłać energie tej ciszy wrogom. To był najcięższy etap walki gdzie musieli się sporo napracować, ponieważ najpierw należało wojowników Demona wspomagających Lucyfera otworzyć na tę energię czyli złamać ich ochronę. Nie brnę dalej w ten opis ponieważ ani Babcia ani ksiądz go nie byli w stanie zrozumieć więc ja na pewno nic więcej tutaj nie wniosę.

Należy też koniecznie podkreślić, że po raz pierwszy w tych bojach z siłami ciemności wojownicy Światła poznali zmęczenie i ból, były to uczucia do tej pory im nie znane. Nie odczuwali ich walcząc z Lucyferem i innymi zbuntowanymi aniołami, natomiast po dłuższym ścieraniu się z energiami demonicznymi przyszło to coś im obce, co osłabiło ich morale, oczywiście wszechwiedzący Ojciec ostrzegał ich przed tym dlatego nie stało się ono dla nich powiedzmy szokiem. Innymi odczuciami z którymi musieli się zapoznać była desperacja, złość a nawet wściekłość i w końcu co było naprawdę dla nich rzeczą niepojętą- unicestwianie innych  istot. Oczywiście po wojnie nie wrócili od razu do Nawiji, musieli się najpierw oczyścić z tych negatywnych energii, naturalnie dokonali tego w miarę szybko aczkolwiek nie wszyscy w tym samym czasie.

Wracając do wizji na podstawie STS, to inna wiedźma żyjąca kilkaset lat temu o imieniu Ulana opisała swoją  wizję o tym jak Lucyfer przekonał swego przyjaciela by osłaniał swoją energią najważniejszego bojownika piekieł należącego do Czerwonych Tarcz, a było to momencie gdy Lucyfer już wiedział (zazwyczaj wiedział więcej niż inni), że Swarożyc zdecydował się unicestwiać i zbuntowanych aniołów a nie tylko kohorty Imperium Zła jak w pierwszych wojnach. W tej walce mógłby więc jego przyjaciel  wygrać bardzo dużo dla lucyfera albo sam  zostać unicestwiony, w chwili gdy tenże przekonał się że Ktoś komu bezgranicznie zaufał postawił w grze jego istnienie zdecydował się opuścić swojego dowódcę oraz byłego przyjaciela i wrócić do Ojca.  Nie było to oczywiście takie łatwe, zastępy Światła musiały stoczyć ciężki bój by wyrwać go z rąk Lucyfera. Tenże Anioł podjął przejście wielu kręgów by oczyszczony powrócić do Ojca, ale dopiero zejście Jezusa na ziemie uwolniło go od reszty drogi, którą sobie nałożył. Był to ostatni zbuntowany bóg, który odłączył się od Lucyfera.

Wiedźma Ulana opisywała na podst. STS oczywiście, że kohorty zwane Czerwonymi Tarczami wpadły w potworną  furię gdy przyjaciel Lucyfera zdecydował się wrócić do naszego Trójgłowego Boga Stwórcy, prawie sprzed „bram piekieł”. Tej wściekłej zajadłości nie da się opisać, ponieważ my jako ludzie nie dysponujemy takim natężeniem zarówno uczuć pozytywnych jak i negatywnych. Niewiele brakowało aby nie rozdarli go na strzępy, z tym że rozdarcie na strzępy w naszym odczuciu ani trochę nie przypomina tamtego jest jedynie symboliką tortur czy śmierci przez wymyślne tortury, której tutaj na ziemi nie moglibyśmy nawet zastosować.

Wiedźma Ulana, moja Babcia jak i ksiądz twierdzili zgodnie, że w zastępach Swarożyca czy jak kto woli Michała Archanioła nie walczyły anioły płci żeńskiej, podobnie było u Niosącego Światło były one gdzieś poza miejscami walki ale dzieliły się swoją energią z walczącymi. Natomiast Swarożyc nie atakował, tych światów gdzie przebywały, ponieważ one nie wykazywały chęci udziału w walce. Jeżeli zaś chodzi o zastępy Szatana, które później dołączyły do Lucyfera to rzeczywiście udział brały osobniki, które przynależały do różnych płci, ale to rzeczywiście była cała gama  płci stworzona przez Demona  a nie ziemskie bzdury typu gender. Tak więc należy jeszcze raz podkreślić: nasz Ojciec stworzył dwie płcie tak było jest i będzie, natomiast kto jest zafascynowany jak Lucyfer czym innym, musi po prostu odejść w tym drugim demonicznym kierunku.

Na koniec spróbuję wysilić się na opis istoty żeńskiej, należącej do tych aniołów, którzy opowiedzieli się za Lucyferem, a którą zobaczyła Babcia wraz z księdzem.  Istota była oczywiście wyjątkowej urody, ale prawdopodobnie była w fazie transformacji na pewno  dobrowolnej, czyli chciała się upodobnić do jakiegoś typu demonicznego, który prawdopodobnie ją zafascynował w kręgach Imperium Zła. Jak zaobserwowali była niezwykle szczupła w tali, Babcia określiła jej talię że wyglądała jak przecięta, nie zauważyła ani piersi ani jakie ma nogi, ponieważ co sekundę zmieniała jakby materię, która ja otulała. Jej świetlisty kolor ogromnej kaskady złotych włosów jakby się ulatniał i zamieniał się w lekko zgniłą zieleń ale to wcale nie ujmowało jej urody. Zapamiętali jej ogromne świetlisto zielone oczy, które również powoli przybierały barwę włosów i poczynały lśnić niesamowitym blaskiem.

Ogromnym smutkiem napawało ich obserwowanie jak ta przecudowna istota traci Światło, cała jej postawa zaczęła nabierać coraz więcej buty i lekceważenia, powoli zamieniała się w zimne brutalne stworzenie, które u człowieka wzbudziłoby przerażenie. W pewnej chwili istota zauważyła przypatrujących jej się dwoje wiedźminów w pierwszym momencie wystąpił u niej odruch drwin i chęci poniżenia a nawet zniszczenia ale szybko zorientowała się z kim ma do czynienia i uciekła ze strachem jak mała dziewczynka. Już kiedyś pisałam na ten temat, że istoty Imperium Zła boją się wiedźm i wiedźminów, a to stworzenie było już w połowie demoniczne. Istoty Demoniczne te z najwyższych kast demonicznych nie tylko  odczuwają lęk przed wiedźmami  i wiedźminami, (oczywiście nie pozwolą sobie na ucieczki czy okazywanie strachu, natomiast dobrze go maskują) ale czekają tylko aby się wiedźmie „obsunęła noga”i mogliby ją otrzymać od Demona w nagrodę, tak cenne energie i moce posiada ponoć prawdziwa sławjanska wiedźma czy wied.

W którymś z następnych odcinków o tym napiszę.

Wracając do Mojej Babci i księdza więcej wizji nie bezpośrednio im pokazanych przez STS nie mieli, natomiast wrócę jeszcze kiedyś do opisów innych wiedźm.

 

Wnuczka sławjańskiej wiedźmy

2 komentarze

  • Slava.
    Hm… hm… czytając artykuł odniosłem wrażenie jakbym słuchał opowieści o Transformerach połączonej z Dragon Ball. Dziwne. Pozostaje pytanie dlaczego pozostawiono pokonanego jako władcę ziemi? Tutaj mowa o wolnej woli ludzi i innych istot jest dla mnie słabym wytłumaczeniem. Po lekturze książki Strategia Syjonu zrozumiałem jak blisko są osiągnięcia celu Ci rzekomi pokonani. Zupełnie jak z Niemcami niby przegrali a wygrali. A Polska niby wygrała a przegrała.
    Jeżeli jestem jednością ( ciałem i duchem ) to na 100% nie będę chciał tutaj wrócić. Szkoda że przysługuję się złu mającemu zamiar zredukować ludzkość do 500 mln. Ale cóż…
    Pozdrawiam.

  • Witam,
    Mam pytanie związane poniekąd z artykułem – kim są demony o metalicznym głosie? Po przeczytaniu artykułu zastanawiałem się jak mogły wyglądać wojska Demona. Opis wybranej istoty z wojsk Swarożyca i Lucyfera już się pojawił. Po tym w nocy w śnie usłyszałem właśnie taki głos i w jakiś sposób wiedziałem, że należał do demona. Samej istoty nie widziałem, ani słowa nie padały bezpośrednio do mnie.
    Muszę też przyznać, że “przewodnicy duchowi” to istoty bardzo wrażliwe i troskliwe. Miałem wrażenie, że osoba która mi to przekazywała robiła trzy podejścia, stopniowo zwiększając natężenie głosu, aby upewnić się, że się nie przestraszę. Ta część snu była “bez obrazu”, później była krótka scena w formie… powiedzmy “bajki” o walce dobra ze złem, nie będę jej jednak opisywał. Była ukazana w dość mocnej przenośni i nie pamiętam wszystkich szczegółów.
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz