Czym jest Otchłań?

Na wstępie zaznaczam, że chcę omówić otchłań (na podst. STS) do której zszedł Jezus, ponieważ jest kilka interpretacji pojęcia otchłani. Judeokatolicy twierdzą np. że umierające niemowlęta których nie zdążono ochrzcić idą do tejże otchłani. Jest to oczywiście bzdura, nasz kochający Bóg pozwala schodzić tutaj na ziemię duszom, które wybrały dobrowolnie taki sposób aby poznać zło od tzw. praktycznej strony, więc nie ma powodu karać duszy, która z przyczyn od niej niezależnych nie odbędzie tej drogi przez energie demoniczne w tzw. całości. Istnieją też takie sytuacje kiedy dusza sama wycofuje się ponieważ wystarcza jej tego doświadczenia zła już w łonie matki. Ma do tego prawo, ponieważ, nie wszystkie istoty Światła są jednakowo odporne na zło.

Większości ludzi i to niezależnie od wiary wydaje się zazwyczaj, że jeżeli jakaś istota pochodzi bezpośrednio od Światła to jest taka sama jak wszystkie inne. Niestety w tym wypadku bardzo się mylimy, jest tam ogromne zróżnicowanie jakbyśmy to po ludzku określili, osobowości. Bóg nie stwarzał „klonów”, pamiętamy przecież, że część boskich mieszkańców Nawiji pozwoliła się otumanić Złu i stanęła po stronie zbuntowanego Lucyfera. Stało się tak dlatego ponieważ nie wszyscy byli jednakowi – jedni uczynili taki krok z ciekawości, inni z chęci jakby to powiedzieć zbratania się z Demonem dla pokoju pomiędzy niebem a piekłem (okazało się później, że nie istnieje taka możliwość) a inni zaś z chęci przejęcia władzy, którą to chęć zaszczepił im Lucyfer zainfekowany przez Szatana itd…

Jedyna rzecz obecnie wspólna dla tych istot to absolutny brak akceptacji Zła, która to postawa jeszcze się wzmogła po buncie bogów.

Wracając do otchłani nie jest też ona miejscem gdzie idą pobożni i uczciwi poganie jak twierdziła wizjonerka niemiecka Katarzyna Emmerich, która to jakoby widziała w swoich wizjach. STS podważa takie przekonania ludzkie ponieważ żaden uczciwie żyjący człowiek nie jest karany przez naszego Boga, tylko dlatego że wzywał go pod innym imieniem. Nawet jeżeli wzywa Boga pod niebezpiecznym dla nas wezwaniem, aczkolwiek wtedy przychodzą do wzywającego negatywne siły ponieważ je przywołuje a nie dlatego, że został ukarany. NASZ BÓG ŚWIATŁA NIE JEST MAŁOSTKOWY – JEST WSZECHOGARNIAJĄCĄ MIŁOŚCIĄ.

Następnie otchłań nie jest też tzw. judeokatolickim czyśćcem czyli miejscem pokuty i oczyszczenia dla dusz pochodzących od Światła, tym miejscem dla nas są tzw. kręgi o których pisałam w poprzednich artykułach.

Otchłań jest miejscem pomiędzy Imperium Boga Światła a Imperium Demona, jest to miejsce neutralne a od śmierci pobytu tam Jezusa mogą ten teren eksplorować również istoty Światła, przedtem było to miejsce graniczne dla istot demonicznych, jednak one tam grasowały, aczkolwiek poza otchłań w kierunku Światła nie mogły się posunąć, przed Jezusem istoty Światła tam nie schodziły.

Otchłań ukształtowały zmieszane energie demoniczne i częściowo Światła, po wojnie bogów pod wodzą Lucyfera, kiedy się okazało, że wyrzucony Lucyfer i jego zastępy po przegranej wojnie mają jeszcze tyle Światła, że nie mogą przekroczyć granic Imperium Demona. Stworzono im więc jakby miejsce w celu kwarantanny, dopiero po pobycie w tymże miejscu mogły się ewakuować na obrzeża Imperium Zła. Po ich pobycie w otchłani i próbie wyrzucenia z siebie jak najwięcej energii Światła, pozostały te „osierocone” wibracje właśnie w tym miejscu.

Zanim Lucyfer nie zbratał się z manipulatorem Szatanem, nie było otchłani, pomiędzy Imperium Światła a Imperium Zła istniała tylko przepaść nie do przebycia.

Jak wyżej napisałam otchłań ukształtowały energie demoniczne i częściowo energie Światła pozostawione przez zbuntowanych bogów Światła, natomiast otchłań jako taka została stworzona przez przez Demona.

W trakcie pobytu tam Lucyfera i jego wojsk z różnych względów musiały kontaktować się z nimi istoty demoniczne wysyłane przez Demona, często nawiedzał to miejsce sam Szatan, jak i inni posłańcy Imperatora Ciemności(zaznaczam i jak kilkakrotnie podkreślałam, że wcale nie panuje w tym miejscu ciemność jako taka). Bardzo szybko okazało się jednak, że oprócz Szatana tylko niewielki procent mieszkańców Imperium Zła wytrzymuje w tak wysokich, a poza tym obcych dla nich i szkodliwych wibracjach pozostawionych po Świetle.

W związku z taką sytuacją zaczęły się tworzyć grupy w ludzkim języku awanturników, którzy chcieli sprawdzić się w ekstremalnych dla nich warunkach. Sporo z tych demoni cznych eksplorerów niestety zginęło, zabiły ich bowiem panujące tam zbyt wysokie wibracje pozostałe jak już wyżej napisałam po Lucyferze i jego poplecznikach. Aczkolwiek niektórzy przetrwali bez szwanku, natomiast inni z kolei zaczęli mutować, w naszym ludzkim języku byśmy nazwali ich hybrydami, ale były to hybrydy z punktu widzenia widzenia Imperium Zła. Część z tych jak to nazywam mutantów zapragnęła poznać głębiej Światło, zaczęły się tym Światłem fascynować jak czymś co byśmy nazwali w ludzkim języku science fiction, ponieważ ich pojęcie w tym temacie było takie jakie mieli zaszczepione w momencie stworzenia przez Demona.

Ich zwierzchnicy nie protestowali przeciwko tym wyprawom coraz większej części obywateli Imperium Zła do Otchłani uważali bowiem, że mogą powstać w taki sposób tzw. uniwersalni żołnierze, przy pomocy których jako, że będą odporni na Światło będzie można zniszczyć Nawiję.

Do tej bowiem pory Demonowi pomimo różnych eksperymentów nie udało się stworzyć istot, których by nie rozpuściło Światło, czyli nie mogły one pewnej linii przekroczyć by skonfrontować się ze Światłem w walce. Uczynił to więc Demon przy pomocy manipulacji Szatana, który jako jedyny mógł zbliżyć się do istot Światła a w tym do Lucyfera, i dokonał rozłamu w Nawiji, niemniej jej nie pokonał, tak jak planował.

Otchłań nie jest oczywiście jakąś siną mgłą, w której bujają się pokutujące dusze jak nam próbuje wmówić religia katolicka czy sekundujący jej wizjonerzy, którzy nie posunęli się nigdy poza wizje starego testamentu. Otchłań jest potężnym niewyobrażalnym dla nas bytem, zawierającym różne światy czy jakby różne jestestwa światów, Demon nawet jako kwarantanny nie zaproponował Lucyferowi byle czego. Wiedźmy słowiańskie, którym dane było zobaczyć Otchłań twierdziły , że rzeczywiście jest to dość spektakularne dzieło Demona, który zaczął je tworzyć jeszcze w okresie wojny bogów w Nawiji. Wojna bogów trwała bardzo długo nie była to żadna krótka wojenka, nawet w pewnym momencie jakby szala zwycięstwa przechylała się na stronę Lucyfera.

A więc Otchłań ma zróżnicowane światy tak aby każdy znalazł coś dla siebie mówiąc kolokwialnie, tym bardziej że sporo czasu trwało zanim Demon przygotował prawdziwe księstwo dla Lucyfera. Niemniej Lucyfer czuje tak czy owak rozczarowanie ponieważ otrzymał jedynie księstwo u Demona, co prawda we władanie osobiste ale w Nawiji był jakby zastępcą Trójgłowego Boga Światła. Nie znamy osobistych odczuć Niosącego Światło niemniej po ludzku sądząc jakoś trudno uwierzyć by ta zmiana go usatysfakcjonowała.

Mam nadzieję, że moi czytelnicy, którzy są już długo ze mną rozumieją już, że Niosący Światło na pewno nie zbratał by się z potęgą, która jest nam przestawiana jako morze ognia i ogólnie szambo. Czyli cyrkowe straszenie a poza tym nudne „podkładanie do wiecznego ognia” czy rogate postacie z widłami… Jest to także manipulacja bo w rzeczywistości katolik sugerujący się takimi opisami jest w dużym niebezpieczeństwie, ponieważ tak naprawdę nie rozumie czym jest prawdziwe zło i jakie stanowi zagrożenie. Skoro bowiem zło jest przedstawiane w tak prymitywny sposób – nigdy nie znalazłam ani w Biblii katolickiej ani w dziełach tzw. doktorów kościoła rzeczywistych opisów Imperium Zła a to w moim mniemaniu jest albo infantylnym jego pojmowaniem ze względu na niewiedzę albo już jest zdradą wierzących,więc celową zmową i wprowadzaniem w błąd przez wiadome gremia. Rzeczywiste zło przecież może przyjść do nas pod taką postacią, która pozornie niby nie będzie miała wiele wspólnego z tym pojęciem w naszym mniemaniu.

Wracając więc do otchłani, te przejściowe światy dane Lucyferowi dla kwarantanny, po opuszczeniu ich przez niego zaczęły później rozwijać się swoim rytmem i żyć swoim życiem jakby niezależnym od swojego twórcy – Demona, prawdopodobnie ze względu na pozostawione tam „obce wibracje”, czyli wysokie wibracje Światła. W związku z czym stały się dla istot demonicznych czymś egzotycznym, budzącym ciekawość. Gdyby była to sama Światłość to byłoby zrozumiałe, że obywatele Imperium Demona odczuwaliby tylko wściekłość ewentualnie strach, czy chęć zniszczenia takiego miejsca. Niemniej w Otchłani zagościło coś niezrozumiałego dla wszystkich mieszkańców światów zła, oczywiście tych, którzy wykazywali zainteresowanie tym miejscem, ponieważ zdajemy sobie sprawę, że nie wszyscy mieszkańcy ogromnego Imperium Demona interesują się Światłem, czy w ogóle człowiekiem.

I tak zaczęły się coraz bardziej gremialne wyprawy do światów otchłani, które różniły się w znaczny sposób od światów mroku. Wielu obywateli Imperium Zła po prostu nie przetrwało, byli jednak tacy którzy wyszli bez szwanku z takich wypraw, prawdopodobnie same elity demoniczne nie rozumiały działania tego miejsca. Jak już pisałam w poprzednich odcinkach Demon czasami skazuje swoich poddanych na śmierć i wtedy już nigdy się nie odrodzą, rzadko to czyni z wyższymi kastami natomiast nagminnie z niewolnikami. Aczkolwiek do otchłani nie wybierali się niewolnicy, oni żyją w takim przerażeniu iż jedynym ich celem pomimo strasznej egzystencji jest przetrwać, zresztą nie mieli by pojęcia jak wejść do tych światów.

Otchłań penetrowały kasty wyższe i Demon wielu z tych, którzy zostali unicestwieni przez prawdopodobnie zbyt wysokie wibracje reaktywował do życia. Aczkolwiek spora część penetrujących zginęła czy rozpuściła się w tych energiach bezpowrotnie. Nie chcę się tutaj rozpisywać; Demon posiada różne metody, więc np. nawet jeżeli wysyłał po ludzku mówiąc klona to i tak pierwowzór ginął. Nawet jeżeli jakaś istota zapuszczała przysłowiowego czułka to niestety także ginęła. Wyjaśnianie z klonami i czułkami jest tłumaczeniem ludzkim ponieważ jak zawsze zaznaczam mamy tylko 5 zmysłów czasem szósty a to jest za mało by posługiwać się językiem transcendentalnym, na tyle by zrozumieć wyższe poziomy pojmowania. Nie mamy więc innego wyjścia jak przekładać sobie na nasz niezdarny i ograniczony język „cielesny”.

Niemniej pomimo tych strat w zasobach stworzeń demonicznych, coraz większa ich liczba po wejściu do otchłani i jej zbadaniu przystosowywała się do jej światów i energii tam panujących. Co więcej ciągle rosła ilość stworzeń zainteresowana światłem, pragnęli wyczerpującej odpowiedzi jak funkcjonuje Kraina Światła. I tak jak zazwyczaj bywa w każdych, nazwijmy to społecznościach znaleźli się osobnicy o większej niż przeciętna odwadze i przenikliwości – wizjonerzy, którzy potrafili wyczytać co nieco z pozostawionych wibracji i przekazać swoje spostrzeżenia zasiedlającym się tam stworzeniom. Większość na początku była przerażona przede wszystkim pojęciem miłości i innym rodzajem wolności niż dotąd znali, potem zaczęło ich to wciągać, przede wszystkim świat gdzie nie ma śmierci i ciągłych wojen czy lęku, bo jak wiemy u Demona różnie to mogło być z unicestwianiem, natomiast nasz Bóg nigdy nie pozbawia życia żadnej stworzonej duszy. Pokonanego Lucyfera po prostu wyrzucił darując mu życie chociaż mógł jego i jego zastępy unicestwić na zawsze jako Stwórca miał przecież taką moc, ale nigdy z niej nie skorzystał ani nie skorzysta – takie mamy jego przyrzeczenie.

Istoty stworzone przez Demona bez jego rozkazu działają zazwyczaj chaotycznie ale zaczęły już w otchłani ustalać pierwsze zasady, najbardziej zapaleni wizjonerzy zaś osiągnęli na tyle wysokie wibracje aby kontaktować się z wybranymi istotami Światła. Niestety Demon się zorientował, co się dzieje i z wściekłości zapragnął zniszczyć światy otchłani, niestety prawdopodobnie za dużo już się nagromadziło wysokiej energii, więc jego moc nie podziałała. Postanowił jak to się po ludzku określa wysłać swoich komandosów do wyniszczenia anarchistów, niestety okazało się, że tych którzy by przetrwali w energiach otchłani jest za mało, więc pomocnym mógłby być jedynie Lucyfer, który miał wystarczające zastępy a co więcej warunki dla jego sił nie były jeszcze tak szkodliwe jak dla istot piekielnych. Aczkolwiek po długim pobycie w Imperium Demona Lucyfer również musiał się odpowiednio przygotować na powrót do porzuconych wibracji jak i do walki, oczywiście wszystko miało się odbyć przy pomocy Szatana, któremu jak wiemy wyższe wibracje nie szkodzą.

I w tym momencie po ludzku mówiąc na arenę wchodzi Jezus, który przyrzekł tym istotom tak bardzo chcącym się oderwać od Demona, że je uwolni ponieważ same z siebie i tylko ze swojego pragnienia Światła nie mogły by dojść do Nawiji, ze względu na zbyt wielki balast demoniczny oraz brak wiedzy, czy wszelkie kody zła, których pomimo dobrych chęci samodzielnie by się nie pozbyły. Wtedy w tej ogromnej otchłani znajdowało się według Starego Testamentu Słowian ok. 1/4 mieszkańców Imperium Demona i nie byli to niewolnicy tylko wyższe kasty.

I kiedy te istoty ujrzały Jezusa dosłownie oszalały ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu, i to od nich pochodzi powiedzenie które znamy na ziemi „Prawdziwe życie jest po drugiej stronie lęku”. Bo cóż, że ich życie pod skrzydłami Demona dla większości z nich było luksusowe i pełne chorej wolności ale zawsze podszyte strachem i różnej maści niepokojami i one sądziły, że tak musi być.

Wyobraźmy sobie, że Światła zapragnęły prawdziwe istoty Imperium Ciemności a nie chcą go stworzenia tylko skażone złem jak dzieci Kajina, on był przecież synem Lucyfera, który począł Kajina właśnie już zainfekowany mrocznością piekła. Moim zdaniem dzieci Kajina to najgorszy rodzaj mutantów człowieczo – demonicznych i w dodatku bardzo głupich ponieważ za czas dla nich uważany jako długi a w transcendencji taki wcale nie jest, czyli czas dany im przez Demona na znęcanie się nad istotami Światła, które przybierają materialne ciało by dotknąć zła, wybrały Demona a odrzuciły Jezusa. Za tak marną moim zdaniem zabawę jaką jest wywyższanie się nad drugą istotą oraz dręczenie, mordowanie na bazie różnych scenariuszy odrzuciły Światło. Ciekawe co uczynią gdy ich ojciec Lucyfer wróci do Światła, bo przecież taka opcja może być całkiem prawdopodobna…. . Chociaż Kajin po wybraniu Imperium Zła odsunął się od swojego Ojca Lucyfera a przylgnął do Jahwe…

Reasumując Jezus dokonał czegoś przeogromnego a dla nas niezrozumiałego, aby zbawić te istoty a także dzieci Kajina na moment umarł dla Światła, by na chwilę wejść w skórę Demona i wyszedł z tego nietknięty, jest to niewyobrażalne dla zwykłego śmiertelnika (pisałam o tym w poprzednich artykułach). My też możemy korzystać z Jego ofiary choć ona nie była konieczna dla nas. My Sławianie czasem zbuntowani przeciw judeo religii krzyczymy, że Jezus był żydem otóż nie był, nawet jeżeli przyjęte jest, że urodził się w pokoleniu Dawida, urodził się na ziemi z prawdziwej i jedynej Miłości Boga – Maryji (to jest jej ziemskie imię).

Druga sprawa to, że Jezus nie przyjął ciała przeciętnego mieszkańca Judeji, czyli czarne włosy i oczy oraz niski wzrost, lub wydatny nos. Jezus miał ponad metr dziewięćdziesiąt i dlatego krzyż pomagał dźwigać Szymon z Cyreny, nie Judejczyk mężczyzna blisko dwumetrowy, inna rzecz, że nikogo z tubylców Rzymianie i tak by nie zmusili nawet do dotknięcia krzyża. Prawdziwi wizjonerzy powinni pamiętać ze swoich wizji, że obaj łotrzy są przeciętnie po 20 cm niżsi od Jezusa. Natomiast aryjski wygląd Jezusa nie był z powodu ego, natomiast z powodu specjalnego znaku, który chciał nam zostawić i szkoda, że nie tylko zakłamano Jego nauki ale też i szkoda, że wielu spośród nas Sławian opiera się tylko na judeoreligii lub wypiera naszego brata, jakoby w ogóle nie istniał albo przydaje mu żydowskie pochodzenie…. .

Głównym zaś zadaniem zejścia do Otchłani, której mógł dokonać dopiero gdy przybrał częściowo energie demoniczne(po ofierze krzyża) było uratowanie istot z otchłani, które w sporej części są jeszcze w drodze do Światła poprzez przygotowane dla nich kręgi oczyszczające. On jest jak powiedział „drogą, prawdą i życiem”- uznała to nawet część istot pochodzenia demonicznego.

Wnuczka Sławiańskiej Wiedźmy

 

Dodaj komentarz