Karma, reinkarnacja część II

W drugiej części rozważań o karmie w odniesieniu do STS jeszcze raz podkreślam za Starym Testamentem Słowian, że nasze dusze pochodzące od Światła nie reinkarnują się, czyli nie schodzą po raz drugi na ziemię. W związku z tym nie dotyczy ich żadne prawo karmy w przyszłych życiach ziemskich, bo ich najzwyczajniej mieć nie będą, tylko czeka ich odpracowanie ze zrozumieniem swoich negatywnych uczynków w kręgach resocjalizacyjnych – inaczej poprawkowych i oczyszczających.

Aczkolwiek owe kilkanaście praw karmy, którymi często posługują się zwolennicy reinkarnacji, jest zaadaptowane czy przepisane ze Starego Testamentu Słowian, niemniej są one zmienione i dopasowane pod pojęcie reinkarnacji. Owych praw jest generalnie o wiele więcej i postaram się je omówić w następnych artykułach ponieważ są to prawidła naszej starej aryjskiej wiary.

Dla wierzących w reinkarnację koncepcja karmy wpływa na ich rodzaj życia w następnych wcieleniach, wobec czego albo będą karani albo nagradzani. Pozornie takie rozumowanie jest czymś najzwyklejszym, jest podstawą nie tylko kodeksów prawnych na ziemi ale także podstawą wszystkich religii.

Niemniej nie zgadza się z prawami naszego Boga Stwórcy, który jest tylko miłością, szlachetnością ale też i sprawiedliwością. Według Jego praw nie byłoby sprawiedliwe ocenianie Twoich czynów w ten sposób, że karą byłoby li tylko prawo karmy, które to prawo nie wyczerpuje idealnego stopniowego oczyszczania się ze zrozumieniem. Załóżmy, że prawo karmy rzeczywiście istnieje wraz z reinkarnacją, jednakże skoro większość populacji nie ma pamięci swoich poprzednich czynów ani rzekomych wcieleń, więc wcale nie rozumie dlaczego cierpi w taki a nie inny sposób, lub dlaczego w ogóle cierpi. Często chrześcijanie wołają właściwie w próżnię „Boże czemu mnie karzesz, czym zawiniłem”.

Logiczne więc jest założenie, że skoro nie pamiętasz swojego poprzedniego życia, to kara nałożona na ciebie nie spełnia należycie swego zadania, bo jej nie rozumiesz a więc nie analizujesz a co gorsza nie akceptujesz. Kręgi jak je roboczo nazywam resocjalizacyjne, które stworzył dla nas nasz Ojciec Światła, rozwiązują sprawę naszych ziemskich upadnięć zupełnie inaczej, tam przerabiamy nasze poprzednie życie dobrowolnie i ze zrozumieniem, sami układamy sobie „egzaminy poprawkowe”, by przepracować i poddać dokładnej analizie nasze niecne, ziemskie uczynki.

Możemy więc już na tym pierwszym etapie poprawkowym wcielać w życie boskie prawo kreacji, czyli kreować swoje nowe życie z przepracowanymi aspektami ziemskimi i poprzez zrozumienie takiego lub innego postępowania w stosunku do nas naszych wrogów, jesteśmy im w stanie wybaczyć ponieważ mamy wyższy stopień Świadomości. Uczymy się też wyciągać wnioski, co było nieuniknionym dotknięciem zła a co było ulegnięciem złu ze słabości , lenistwa itd… lub co gorsza czerpaniem z kontaktu z nim przyjemności. Jak można więc wywnioskować z powyższego karma jest mało rozwojowym doświadczeniem, w zagadnieniu „zbrodni i kary” czy “nagrody i kary”.

Nasz Bóg i jego mądrość transcendentalna postawiła na samego człowieka, pozwalając mu na kontakt ze złem, daje mu jednak później odpowiednie instrumenty aby ów mógł zrozumieć każdy szczegół składający się na jego postępowanie w ciele ziemskim, które było zdeterminowane przez niskie, ciemne energie. Sama karma czy chrześcijańskie porzekadło „czym kto grzeszy tym karany będzie”, nie wyczerpuje zagadnienia, bo takie tylko pojmowanie złego uczynku jest zbyt ograniczone, aby naprawdę zrozumieć działanie sił ciemności i ich wpływ na osobę ludzką a tym samym duszę Światła.

Ludzie biadający i użalający się nad swoim losem nie usłyszą odpowiedzi od Boga, jeżeli za mocno ugrzęźli w niskich energiach.

W rzeczywistości gdyby usłyszeli głos Boga, to odpowiedź byłaby jedna, że czasem musi ingerować kiedy Demon za mocno się panoszy ale nie karze swoich dzieci, które przychodzą tutaj dobrowolnie, przedtem przygotowując sobie scenariusz na życie ziemskie. Gdybyśmy nie odcięli się zbyt wcześnie od Źródła i nie ulegli ciemności to byśmy ten scenariusz mniej więcej pamiętali i byłoby nam o wiele lżej go realizować. Niestety w szczególności Ariowie, później przemianowani na Słowian ulegli podszeptom dzieci Kajina a potem poprzez religię nastąpiło zafałszowanie prawdy, które spowodowało zapomnienie, że to Źródło w ogóle istnieje, a my przecież stamtąd przyszliśmy. Jakie to smutne moi drodzy czytelnicy, że większość nie wie skąd pochodzi.

Na linii osobistego i wewnętrznego połączenia Bóg – pojedynczy człowiek, pojawili się inni ludzie tzw. pośrednicy religijni, niestety najczęściej mający nieczyste intencje( podkreślam nie wszyscy, żeby to też było jasne w odniesieniu do niektórych osób uznanych za tzw. świętych, jest grupka wśród nich tzw. szaleńców Boga jak min. Maksymilian Kolbe). Większość jednak świętych chrześcijańskich czy innych religii to tylko tzw. opowiastki, a ich bohaterowie przynajmniej ci którzy rzeczywiście istnieli, tak bardzo czczeni przez wiernych na pewno by ich rozczarowali, gdyby poznano rzeczywiste życiorysy tych quasi świętych.

Wracając znowu do praw karmy, do jej przyczynowości i skutku, według tego pojęcia które przekazuje nam zasadę: cokolwiek zasiejesz bądź pewien, że zbierzesz tego plony.

Jest to logiczne i należy właśnie do prawd naszej wiary, aczkolwiek interpretacja tego prawa jest inna przez STS i inna przez religie Wschodu. Według Starego Testamentu Słowian jakiekolwiek nasze odniesienie do różnych spraw musi zachowywać zasady logiki, wtedy jest prawem kardynalnym. Niestety na Ziemi jeżeli byśmy chcieli odnieść to prawo np. do przyrody, nie będzie ono tutaj adekwatne, bo nie zawsze zbierzemy co zasiejemy , często wśród naszych zasiewów jest mnóstwo chwastów, siejemy piękne ziarno niestety zboże bywa marne, czasem zdarzy się nieurodzaj wtedy nie zbierzemy nic. Miłośnicy dzikich zwierząt poświęcający im całe życie często je tracą, zasiali dobrą energię ale nie spotkała się ze zrozumieniem i zrównoważeniem. Więc to prawo nie może być prawem kardynalnym na ziemi jak chcą wyznawcy reinkarnacji.

Podobnie będzie z energiami wysyłanymi w obrębie ziemi wysyłając często tylko dobro może nasza „przesyłka” być różnie odebrana. Bywa, że tworzy się z naszej bezinteresownie wysyłanej dobrej energii, obraz frajera, niektórzy wręcz nie chcą naszej dobroci, bo ich irytuje czy nudzi, powstało nawet powiedzenie „i kota można zagłaskać na śmierć”. Niemniej jednak to są powierzchowne oceny i nie najważniejsze dla sprawy, ważne jest aby jak już pisałam w artykule o energiach, nie wysyłać bezmyślnie osobom nieodpowiednim swojej dobrej świetlanej energii. Nie dość, że jeżeli przechwyci tę energię ciemność to jest ona bezpowrotnie stracona, a my jesteśmy o nią ubożsi, ewentualnie wróci do nas w towarzystwie innych energii, które mogą nam bardzo i to bardzo zaszkodzić. Takie akty jak wysyłanie swojej wspaniałej energii są doceniane we wszystkich kręgach powyżej ziemi, niestety tutaj takie gospodarowanie energią do jakiego zachęca kościół, religie akceptujące karmę i reinkarnacje, mogą nam bardzo zaszkodzić.

Jeżeli rzeczywiście są osoby pragnące dzielić się swoją energią niech zachowają się jak prawdziwy ziemski nadawca wysyłający przesyłkę. A więc dobrze opakują „towar”, napiszą miejsce przeznaczenia i nazwisko odbiorcy. Oznacza to, że kontaktujemy się z naszym Aniołem Stróżem słowiańskimi bogami Aniołami czy Archaniołami zaznaczając, że chcemy wysłać swoją energię by pomóc ludziom w katastrofie np. trzęsienia ziemi, tsunami itd…. Ewentualnie jesteśmy pewni jakiegoś męża stanu , mogą go te energie również wspomóc. Niemniej jest mało pocieszające, że ludzie nie orientują się jaki posiadają skarb mogąc sterować energiami, gdyby chociaż część z tych osób uwierzyła w siebie dzieci Kajina nie hulałyby tak po planecie.

Nasz Ojciec bardzo zachęcał i zachęca wszystkie dusze, które tutaj schodziły i schodzą nadal na ten jak to nazywam egzamin „z wpływów zła na duszę Światła”, aby próbowały czy choćby czyniły próby rozwijania energii Światła w tak niskich i mało sprzyjających energiach jakie znajdują się na ziemi. W związku z tym w nakazach i sugestiach STS dla schodzących było prawo rozwoju i wzrastania, tak jak jest to główną cechą naszego Trójgłowego Boga – wszystkiemu co stworzył nakazał nieustanny rozwój, nieważne w jakiej dziedzinie byle byłaby tylko zgodna z linią Światła.

Nie sądźmy więc, że nasza potężna dusza jest już kompletna, ona nadal ma polecenie rozwoju od naszego Ojca, natomiast od naszej już fantazji zależy gdzie podąży i co osiągnie, a możliwości ma niezwykłe. Oczywiście dla wyznawców tzw. karmy to prawo naszego Boga nazywa się prawem wzrostu, natomiast STS określa to prawo jako prawo nieustannego rozwoju.

W związku z tym polecam wszystkim moim czytelnikom aby dokładnie „spenetrowali”swoje serduszka i jeżeli są tam rzeczy, które w danej chwili wydają Wam się nie do zrealizowania ale waszym zdaniem mają swój ciężar gatunkowy rozwijajcie je, ciężar gatunkowy mogą mieć również rzeczy niewielkie ale szlachetne. Starajcie się iść za głosem wewnętrznym a potem świat podąży za wami, bo ten głos uwolniony będzie potężniał i zmieniał świat dookoła Was. To nie są czcze słowa tak się na pewno zadzieje. Jest jeszcze inna strona medalu, jeżeli zmieniasz i rozwijasz to co w twoim sercu rozwijasz swoje ciało astralne.

Oczywiście to jest popularne określenie naszego właściwego ciała bazowego, bo ono w drodze poprzez kręgi będzie się zmieniać czyli stawać się coraz piękniejsze i mądrzejsze. Otóż to ciało bazowe zwane popularnie astralne nie jest kolorową chmurką, jest to właściwe nam ciało humanoidalne, które na ziemi nazywamy duszą, choć to nie jest dokładnie to samo, ponieważ to jest też nasz akt tworzenia samego siebie i odzwierciedlający naszą prawdziwą osobowość, jest to nasza „kwintesencja” wszystkiego co zrobiliśmy i przeżyliśmy.

Nie wiem ile osób naprawdę widziało swoje ciało astralne, czyli „prawdziwego siebie” ale jak już pisałam wiem, że te nasze ciała są przepiękne i jeżeli na ziemi idziesz za głosem serca(nie mam na myśli miłości jako takiej)

to rozwijasz to ciało pod kątem fascynujących doświadczeń i wtedy nawet dla istot świetlanych jesteś o wiele ciekawszy aniżeli taka tabula rasa.

Dlatego wszystkim radzę brać do serca radę, że jedno masz życie więc przeżyj je jak najpełniej, bo innego nie dostaniesz.

 

Nie oznacza to oczywiście aby silić się na awanturnictwo, czy tylko walczyć o swoją wygodę ale wszystkie lekcje które uważasz, że bezpodstawnie udziela ci życie traktuj jako upiększanie swojego ciała astralnego, ponieważ każda lekcja determinuje jakieś twoje działanie, więc nie gnuśniejesz, bo tego nasze ciało astralne bardzo nie lubi. Natomiast ziemia jest skąpa w prawdziwe przygody i scenariusze, które tutaj realizujemy są bardzo ubogie w stosunku do innych kręgów, więc dla duszy Światła zejście tu po raz drugi byłoby jak duszenie się w wychodku, więc nie ma co się podniecać nawet jeżeli wierzymy w reinkarnacje, to nie poznamy tutaj prawdziwej zabawy.

Nasze ciało ziemskie jest mało odporne na prawdziwe przygody a dusza uwikłana w niskie energie raczej wystraszona aniżeli skora do rozwijania się pod kątem eksploracji przyszłych światów, które będzie przemierzała po przejściu na drugą stronę. Jeżeli ktoś u siebie zauważa nieprzejednany charakter jeżeli chodzi o siły ciemności czyli zło, powinien ćwiczyć walkę ze strachem przed energiami demonicznymi może zostanie w innych światach naszego Trójgłowego Boga wojownikiem Światła, między innymi po to przychodzą tutaj niektórzy Słowianie ale niestety wielu wymięka. Więc jak widzimy kraina naszego Boga Ojca nie ma nic wspólnego z nudą, tam możesz wykreować swój świat lub pozwolić by ktoś kreował go dla ciebie. Tutaj mamy małe możliwości w tym względzie ale im mniej będziemy odpuszczali niskim energiom tym piękniejsi czy raczej bardziej fascynujący będziemy po drugiej stronie.

Religie narobiły dużo szkody w umysłach ludzi przestawiając ten prawdziwy Świat, z którego przychodzimy jako mgiełki i bańki mydlane a tam jest właściwie pełne i jędrne życie. Więc gdyby nie to, że ta część stworzeń Światła którym nadajemy miano ludzi, raz dotknęła zła poprzez Ewę i teraz wszyscy chcemy posiąść tę wiedzę czym jest zło, to nikt nie zszedł by na ziemię z tej przyczyny, że jest po prostu ograniczona i uboga w doznania.

Ciąg dalszy w następnej części.

Wnuczka słowiańskiej wiedźmy

Dodaj komentarz