Święto dusz część IV

Dusze kontaktują się II

 

W tym odcinku wrócę do kontaktów osób które odeszły, a których przekazy czy ostrzeżenia dla wielu ludzi były niezrozumiałe. Mianowicie jak pisałam w przedostatnim odcinku z tej serii, często sporo osób widząc na jawie  a częściej we śnie swoich bliskich czy znajomych, którzy mają im coś do przekazania często tego przekazu nie jest w stanie zrozumieć. Dlaczego tak się czasami dzieje wyjaśniałam w poprzednich artykułach. 

Poniżej podam dwa przykłady, które przytrafiły się kilku osobom w ostatnich latach i one nie potrafiły zrozumieć przekazu danego we śnie, więc albo go lekceważyły albo opanowywał je lęk jeżeli sen powtarzał się co noc, ponieważ bały się, że wpadają w paranoję. Tę historię opowiedziała mi pewna znajoma, która przez ostatnie kilka lat pracowała w Niemczech, jako opiekunka. Z  wykształcenia była nauczycielką geografii, ale kiedy znacznie okrojono nauczanie tego przedmiotu w szkołach zmuszona była szukać pracy poza swoim zawodem. Wybrała więc opiekę nad osobami starszymi i niepełnosprawnymi za granicą.

W pracy układało się różnie zależnie na jaką rodzinę trafiała lub jakim podopiecznym przyszło się jej zajmować. Kilka lat temu pojechała do kobiety, która była w ciężkim stanie ale jak poinformowano w agencji opiekunek, mimo 97 lat osoba ta ma klarowny umysł i nie wyraziła zgody na dom starców. Ogromną willę i inne dobra a było ponoć tego niemało przepisała wnukowi, który bardzo rzadko zjawiał się u kochanej babuni wymawiając się brakiem czasu, więc oko na wszystko miała siedemdziesięcioletnia kuzynka chorej.

Po przyjeździe na miejsce opanował ją jakiś dziwny nienaturalny lęk, który miał nieco irracjonalne podłoże, ponieważ nie mogła sprecyzować czego się boi. Niemniej szybko przestała się nad tym zastanawiać, podopieczna od lat nie opuszczająca łóżka, ale jako że pamięć nie szwankowała sama osobiście objaśniła opiekunkę na czym jej praca ma polegać. Zaś kuzynka chorej, która okazała się bardzo sympatyczną osobą, przychodziła raz na tydzień.

Bardzo szybko wdrożyła się w obowiązki, jedyne co jej przeszkadzało to ciemne boazerie nadające starej  willi ponury wygląd oraz jej zdaniem dziwne rozplanowana architektura wnętrz ponieważ przy niektórych pokojach były dość duże wnęki bez okien, oraz mnóstwo innych elementów raczej niespotykanych w zwyczajnych domach.

Opiekunka wymieniając się ploteczkami z inną Polką również wykonującą to samo zajęcie, żartując doszły do wniosku, że może mieścił się dawny swinger klub lub przybytek rozpusty. Fotki babci z młodości, których wszędzie było pełno pokazywały nawet bardzo atrakcyjną dziewczynę.

 W związku z tym kobieta postanowiła poszukać zdjęć, które by może o tym świadczyły, nigdy dotąd nie była specjalnie wścibska ale sugestie koleżanki po fachu obudziły w niej właśnie niezdrową ciekawość. Dużo się nie naszukała ponieważ w piwnicy były kartony zawierające zdjęcia opatrzone  karteczkami z jakiego okresu pochodzą i co przedstawiają. Zainteresowała się kartonem z imieniem takim samym jak podopieczna, gdzie dodatkowo widniała adnotacja „moja pierwsza praca w szpitalu lata 1940-44 ”.  Zdjęcia, które tam znalazła przedstawiały jej podopieczną przeważnie z umundurowanymi panami, aczkolwiek nie było żadnej fotki w uniformie pielęgniarskim.

Po chwili poszukiwania dumając nad tym jak upływ czasu potrafił zmienić tę atrakcyjną dziewczynę w starego potwora, bo babcia miała dość przerażający wygląd,  znalazła zdjęcie  nawet dosyć wyraźne. Zdjęcie przedstawiało( nazwijmy ją Ingrid) a więc naszą panią Ingrid elegancko ubraną przy zastawionym stole, w otoczeniu ssmanów, wszyscy szeroko uśmiechnięci, fotografia została zrobiona prawdopodobnie w jakimś ogrodzie. Po jej prawej stronie stała grupka dzieciaków o zdecydowanie  słowiańskiej  urodzie jednak tak wychudzonych, że mogły być to tylko obozowe dzieci. Zapewne było ich dużo ale zdjęcie urywało się na szóstce dzieciaków, siódmego już obiektyw w całości nie ogarnął, widoczna była tylko część chudziutkiego ramionka.

Opiekunka nie szukała dalej zbyt podekscytowana, zabrała tylko to jedno zdjęcie, żeby pokazać a nawet opublikować w Polsce z myślą, że może któreś z dzieci przeżyło i rozpozna się na fotografii, chociaż mogły to być dzieci z innych słowiańskich krajów.

Do swojej podopiecznej poczuła wstręt, bo jak bardzo trzeba być pozbawionym ludzkich uczuć, aby postawić grupkę bezbronnych,wygłodzonych szkielecików przy zastawionym stole tylko po to aby prawdopodobnie urozmaicić fotografię.

 Wieczorem podczas mycia pani Ingrid powiedziała spokojnym bezbarwnym głosem, proszę odnieść w to samo miejsce fotografię, którą pani ukradła. Opiekunka miała zamiar zapytać o tę fotografię ale wzrok i sposób mówienia staruszki zupełnie zbiły ją z tropu, tak że straciła kontenans i potrafiła tylko przytaknąć, tym bardziej że Ingrid powtórzyła tonem, który zabrzmiał jak wojskowy rozkaz- proszę zrobić to zaraz ! Pomaszerowała jak niepyszna do piwnicy i odłożyła zdjęcie do kartonu, z postanowieniem jednak że rano na spokojnie pogada na ten temat ze swoją podopieczną, i zapyta skąd wie, że grzebała w piwnicy przecież jest unieruchomiona od lat, no chyba że w domu są kamery, czego nie zauważyła.

Na drugi dzień jednak już nie zdążyła o nic spytać, ponieważ stan chorej pogorszył znacząco, pociła się okropnie i wydawała  z siebie dziwne okrzyki, przybyły na miejsce lekarz stwierdził, że to już długo nie potrwa. O szpitalu nie było mowy, ponieważ przy testamencie była klauzula, że ona życzy sobie umrzeć w domu bez względu na cokolwiek, nie życzy też sobie przyśpieszania czy opóźniania śmierci. Opiekunka – wzorowa chrześcijanka  widząc jak Ingrid się męczy postanowiła modlić się za nią i prosić Boga o wybaczenie dla umierającej, bo jak przypuszczała ta będzie miała z czego się tłumaczyć.

Tej nocy miała pierwszy koszmar, śnił się jej esesman z fotografii, w jakimś wnętrzu, które było urządzone z nieziemskim przepychem ale przez ogromne pulsujące  otwory, które mogłyby być oknami wpadało czerwono fioletowe światło jak w nocnych klubach. Mogła mu się przyjrzeć dokładnie był to brunet średniego wzrostu o bardzo oryginalnych rysach twarzy, przez moment spojrzał w jej kierunku wtedy zauważyła, że jego twarz mogłaby uchodzić za atrakcyjną gdyby nie diaboliczny błysk czarnych oczu. Była sztywna ze strachu, ponieważ wiedziała że śni ale jednocześnie jest jakby przeniesiona do innej rzeczywistości i to co przeżywa jest jak najbardziej realne. Zbudziła się zimna i zesztywniała gdyby mogła na kogoś liczyć na pewno by wrzeszczała ze strachu ale była tylko ona i umierająca staruszka.

Rano zadzwoniła do wnuka informując go, że umieranie babci nie jest na jej nerwy i wyjeżdża. Wnuczuś przekonywał, że na parę dni nie będzie przecież żadnej kobiety z Polski fatygował, bo to byłoby nie fair, swoją prośbę poparł stówką euro dziennie dodatkowo. W końcu przekonał opiekunkę i ta została ale nawet śpiąc z zapalonym światłem i tak zapadała w sen i śniła w kółko to samo. Jednak akcja jakby się  za każdym następnym snem o jakiś szczegół rozwijała. W drugim śnie schodzili się goście równie diaboliczni jak gospodarz chociaż niby nie były to żadne potwory ale ludźmi już raczej ciężko byłoby ich nazwać ze względu na emanacje czegoś strasznego niewytłumaczalnego. Przy następnych snach widziała postacie  a raczej biegające kłębki strachu i służalczości, czego aż w takim stopniu nie spotyka się na ziemi w najgorszych nawet  sytuacjach, te postacie to byli według jej obserwacji służący. Nie była jednak pewna ponieważ wystarczyło, że by ssman podniósł rękę a przedmioty same się poruszały w jego kierunku, więc naiwnie po człowieczemu myślała, że nie potrzebuje on służących czy niewolników.

Należy dodać, że opiekunka nadal dzielnie i uparcie wznosiła modły za Ingrid. Sny oczywiście nie ustępowały, więc była na skraju wyczerpania nerwowego. W ostatnim z nich usłyszała słowa ssmana, który zwrócił się do niej mówiąc po polsku tak jej się wydawało.

Diaboliczny ssman pytał złośliwie no i po co się wp…….sz, itd… używał bardzo wulgarnych słów, ale najbardziej przerażające było to, że w jego głosie nie było złości tylko nieskończona chęć dręczenia i czające się gdzieś nieokreślone, nie dające się opisać niebezpieczeństwo.

Kiedy się obudziła najpierw pomyślała, że jest sparaliżowana ale wróciło po paru minutach czucie w ciele i zasnęła znowu. Jednakże tym razem poczuła niewysłowioną błogość, we śnie przyszła jej mama, która zmarła gdy ona rozpoczęła pierwszy rok studiów. Od tego czasu mama przychodziła w snach  zawsze kiedy chciała ją ostrzec. Często nie rozumiała co mama mówi ale zawsze gdy nie uważała popadała w jakieś tarapaty, więc intuicyjnie po śnie z mamą, pilnowała siebie i rodziny.

W tym śnie mama próbowała jej coś tłumaczyć czego znowu nie zrozumiała, zapamiętała jedynie słowa –  córeczko nie dawaj jej tego, to nie jest twoja siostra, tracisz siły na darmo.

Po tym śnie kobieta zadzwoniła do mnie bo czuła, że te słowa maja jakieś znaczenie. Początkowo również sadziłam, że to tylko zwykłe koszmary nocne na który ma wpływ umierająca, ponura sceneria domu i znaleziona fotografia. Aczkolwiek kiedy sen sen z matką i ssmanem uporczywie powracał co noc, sięgnęłam do starych przykładów rozwiązywanych przez babcię, ponieważ nie byłam pewna swoich wniosków.

Ja sądziłam, że staruszka jest albo dzieckiem Kajina albo demoniczną duszą, takie też od czasu do czasu przychodzą  na ten świat, jeżeli tak było to mogła też należeć do loży ale dlaczego w takim razie dlaczego umierała samotnie, oni się raczej zbierają w chwili śmierci jednego z nich i robią  z tego cały rytuał. Poza tym ta kobieta życzyła sobie tylko Polek do opieki i nie była szczególnie wredna dla opiekunek jedynie  oschła, z góry zawsze zaznaczała, że nie jest wierząca ale opiekunkom nie zabraniała ani wyjścia do kościoła ani stawiania w swoich pokojach symboli religijnych.

Po przemyśleniu zaproponowałam znajomej aby po prostu przestała się modlić za tę kobietę, ponieważ jej matka mówiąc to nie jest twoja siostra miała zapewne na myśli, że to nie jest człowiecza dusza. Zaś żadna boska energia nie przekaże wprost słów „nie módl się”, więc zamiast tych słów, przekaz brzmiał nie dawaj jej tego, czyli nie dawaj jej tego daru, bo on jej tylko szkodzi i przez to ty jesteś przedmiotem nienawiści i w związku z tym wydatkujesz wiele dobrej energii, której już nie odzyskasz i będziesz o nią uboższa.

Oczywiście dla zagorzałej chrześcijanki przestać się modlić nawet za wroga było nie do pomyślenia ale zastosowała się choć z trudem do mojej sugestii, jedynie modliła się o ochronę dla siebie. Sny oczywiście natychmiast ustały, babcia przestała się potwornie pocić i zmieniać wygląd, czyli można rzec odchodziła tam dokąd chciała w  spokoju i odeszła w ciągu tygodnia, w nocy wśród dziwnych odgłosów i chichotów.

W końcu znajoma przyznała mi rację, że tymi nieżyczonymi modlitwami, przede wszystkim sobie czyniła  szkodę. Natomiast od tego czasu bardzo uważnie wsłuchuje się co „tamta strona” ma do powiedzenia i analizuje swoje sny.

Inny przykład:  Znajomej moich rodziców, parę lat temu zginął syn w wypadku i miał tak zmiażdżoną twarz, że nie można było go rozpoznać, więc do pożegnania   aby nie szokować zebranej rodziny i znajomych przykryto mu twarz białą chustą i tak też go pochowano. Od momentu pogrzebu przychodził do niej co noc z płaczem jęcząc „mamo mi jest ciemno”. Nie potrafił swojego stanu wytłumaczyć bo nawet jeszcze prawdopodobnie nie przekroczył progu kręgu. Kobieta zwróciła się z tym do mnie a przecież nie wiedziała wcale, że czasem tłumaczę sny, więc nie był to przypadek. Jednak w tej konkretnej sytuacji mogłam jej pomóc, bo znałam wskazówki mojej babci odnośnie spraw przy pochówku. A więc nie składa się do grobu ciała zasłaniając mu twarz, trzeba to przykrycie zdjąć przed zamknięciem trumny, bo wraz  z tym przekazujemy mu energię „my cie nie widzimy”, i wtedy on też nie  nie widzi niczego, do momentu aż wejdzie do kręgu a i tam na początku ma problemy. Zaznaczam, aby ktoś nie myślał, że chodzi delikwent z prześcieradłem na twarzy po drugiej stronie, oczywiście byłoby to śmieszne, on po prostu przenosi ze sobą energię odcięcia, czy energię „za zasłoną”.  

Kobieta tak się tym przejęła, że uprosiła księdza i kopacza grobów i otworzono w tajemnicy grób, po kilku miesiącach chustka się już rozpadała ale zdjęto z twarzy to co  pozostało. Dokonano więc aktu oczyszczenia energetycznego – zdjęcia zasłony z twarzy nieboszczyka.

Dla przeciętnego człowieka wydaje się to makabryczne poza tym taka „ekshumacja” była niezgodna z prawem, niemniej chyba pomogła bo sny ustały jak nożem uciął, jeszcze tej samej nocy. Jest takich przykładów mnóstwo ale jak na podstawie dwóch przedstawionych możemy wnioskować jeżeli nasi bliscy a nawet wrogowie uporczywie przychodzą do nas w snach, ma to zwykle jakiś sens.

Wnuczka słowiańskiej wiedźmy

2 komentarze

Dodaj komentarz