Jedwabny szlak – Chiny supermocarstwem II

Zanim jeszcze zakończyła się w Europie II wojna światowa, na konferencji w Bretton  Woods, w sierpniu 1944 roku,  w Stanach Zjednoczonych, doszło do spotkania przedstawicieli tak zwanej „zwycięskiej koalicji”. Jego owocem było podpisanie przez nich porozumienia, które spowodowało, że dolar  na równi ze złotem stał się  podstawową walutą światową. Powstał tak zwany złoto –dolarowy standard, 35 dolarów za uncję złota (uncja międzynarodowa to koło 28,3 g. złota).  Uzgodnień tych nie podpisał Związek Sowiecki.  Już  wtedy dolar nie miał pokrycia w złocie czyli tych zasobów złota w skarbcach nie było tyle aby można je było wymienić za dolara, który były  wówczas w obiegu.  Bank Rezerwy Federalnej ( Prywatny bank założony przez najbardziej wpływowych banksterów z Wall Street,  akt powołania Federal Reserve Act został przyjęty, z niewielkimi poprawkami,  przez Kongres 23 grudnia 1913 r., podstępnie kiedy większość kongresmenów wyjechała do swoich rodzin na święta ) doskonale zdawał sobie z tego sprawę. To znaczy, że za  porozumieniem z Bretton Woods stali ci sami ludzie i ich interesy. 
Pierwszym, który poddał w wątpliwość proponowany w skali globalnej system rozliczeniowy był ówczesny prezydent Francji, Charles de Gaulle, który w proteście, z Francji do Nowego Jorku wysłał statek z przesyłką 750 mln.. dolarów, żądając ich wymiany na złoto. Rząd amerykański, z ogromną niechęcią ale to uczynił. Krótko po tym zdarzeniu, Stany Zjednoczone jednostronnie wypowiedziały porozumienie o pokryciu wartości dolara w złocie, mszcząc się na generale de Gaulle, sfinansowali i zorganizowali we Francji  protesty i strajki, które miały za zadanie odsunąć go od władzy. Ale wracając do konferencji  ustanawiającej w świecie dyktat dolara amerykańskiego, wzięło w niej  udział  730 przedstawicieli  z 44 państw tak zwanej” koalicji alianckiej”, w tym reprezentujący polski rząd w Londynie Gustaw Gottesman, no polskie nazwisko to nie jest. Nad ustaleniami uczestników spotkania  od tej pory miały czuwać powołane tam, dwie instytucje:  Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Międzynarodowy Bank Odbudowy i Rozwoju, obie mające siedziby w Waszyngtonie. 
Obecnie w świecie obserwujemy „zmierzch  Zachodu”,  stopniowy ale systematyczny  upadek neoliberalizmu –systemu niewolniczego. Zmiany, które zachodzą zmierzają do budowy nowego ładu światowego,  bez  narzucanego nam przez satanistyczne „elity” z rodzin  Rothschildów, Morganów, Rockefellerów, Warburgów , Clintonów, Bushów, Cheneyów, Obamów i  im podobnych  – NWO –New World Order.  Zmiany te zmierzają do likwidacji  stworzonego przez nich systemu walutowego, do likwidacji korporacji, do zaprzestania stosowania wobec nas,  wszystkich nacji zamieszkujących  naszą Matkę Ziemię, wszechobecnego wyzysku człowieka,  wszelkich metod zmierzających do depopulacji -uśmiercania ludzi… Te stare  satanistyczne elity,  które same siebie wybrały zamierzają zmniejszyć populację na świecie nawet do  1,5 mld, zaczipować  pozostałych przy życiu ludzi  i  zrobić z nich swoich niewolników.  Zło jest agresywne i tak łatwo nie odpuści. 
System finansowy zbudowany przez banksterów, nie służy budowie czy rozwojowi  realnej gospodarki, nie służy nam mieszkańcom Ziemi, służy wyłącznie im samym.   Rothschild mawiał: „Nie ważne kto rządzi. Ważne kto kreuje pieniądz”.  Dlatego Bank Rezerwy Federalnej –prywatny bank, który jest własnością najbardziej wpływowych banksterów na świecie od dziesiątek lat bezkarnie kreuje pusty pieniądz, w ostatnich latach  wręcz bez opamiętania. Nie może trwać, na dłuższą metę system, który daje sam sobie takie prawo, który niszczy gospodarki poszczególnych państw, a narody wpędza w nędzę. Świat stoi w obliczu rozwiązania kwestii gigantycznych, stale rosnących zadłużeń większości państw.  I w takim przypadku aby dalej mógł trwać  banksterski dyktat, potrzebny jest tak zwany reset, którym dla Zachodu jest wojna z Rosją i Chinami.
Po wyborze Donalda Trumpa  na prezydenta  Stanów Zjednoczonych doszło do pewnych zmian w polityce światowej,  ale to  co na pewno uległo zmianie, to kurs polityki  amerykańskiego prezydenta wobec własnego kraju, który w zapaści gospodarczej pogrążyły rządy Obamy u boku z Hillary Clinton. Trump wszelkimi sposobami próbuje odbudować pozycję swojego kraju, stąd tak zasadnicza reorganizacja prowadzonej przez niego  polityki państwa  zmierzająca bardziej w kierunku izolacjonizmu, może o tym świadczyć  jedna z pierwszych decyzji jaką podjął prezydent, a mianowicie  wyjście z TTIP (Transpacyficznej Umowy o Wolnym Handlu.  To wycofanie się Stanów Zjednoczonych  z wielostronnych umów handlowych Trump nazwał „wielką sprawą dla amerykańskiego pracownika”.  Obecny prezydent skupia się bardziej na odbudowie amerykańskiej gospodarki. Jeszcze w kampanii wyborczej wskazywał, że podczas podpisywania tych umów Stany Zjednoczone w stopniu niewystarczającym zadbały o swoje interesy, chodziło między innymi o dominację zagranicznych korporacji, produkcję poza granicami kraju co skutkowało wzrostem  bezrobocia i  wiążącymi się z tym problemami społecznymi. Stąd też jego wizyta, między innymi  w Polsce, żeby za grube dolary sprzedać nam „złom”. Tak złom, ponieważ , po co Polsce sprzęt, nie dość że wycelowany w terytorium naszego największego sąsiada z którym powinniśmy mieć jak najlepsze relacje i to  na każdej płaszczyźnie, z tego płynęłyby same korzyści i to dla obu stron. Dlatego zapytuję, po co nam  ten sprzęt,?, przecież Rosja posiada system, który jest w stanie wyłączyć każdą elektronikę.  Ta cała umowa o „tarczy”, to są takie  „żydowskie geszefty”, prezydent Trump szuka pieniędzy dla podreperowania amerykańskiej gospodarki, między innymi w kieszeni polskiego podatnika  i tyle co mu zależy na Polakach. 
Kiedy po II wojnie światowej Stany Zjednoczone  Ameryki Północnej  z butą i pychą  weszły na arenę międzynarodową, zachłysnęły się wręcz  tym stanem, tak jakby ich dobrobyt i dominacja miały trwać wiecznie. W latach 50’ USA produkowały 50 procent towarów w stosunku do globalnej produkcji, do nich należało 80 procent handlu światowego. Szybko, bo już na przełomie lat 60’ i 70’ XX wieku szybciej od amerykańskiej zaczęła rozwijać się gospodarka europejska. W latach 80’ kiedy banksterzy nakazali odłączenie sfery monetarnej  od gospodarczej, rozpoczęli dodruk jeszcze większej ilości „pustego pieniądza”. Dzisiaj mamy taką rzeczywistość, że  posługujemy się  prawnym środkiem płatniczym, który nie jest ani pieniądzem ani nawet jego substytutem, jest tylko kawałkiem papieru służącym instytucji państwa do kontroli zawieranych przez nas transakcji. Jest po to żeby nas totalnie złupić metodami fiskalnymi, mówiąc bardziej obrazowo pozbawić nas owoców naszej pracy. W Polsce system fiskalny jest wobec nas tak wrogi, że opodatkowany jest dochód, nawet ten poniżej najniższej krajowej.
 Nie może być tak, że ktoś uzurpuje sobie bezkarnie prawo do drukowania pieniądza bez pokrycia. Sami widzimy, że stale rośnie inflacja, ponieważ rosną ceny usług i towarów. Dzieje się tak ponieważ  w obiegu  jest więcej pieniędzy niż przyrasta dóbr. W tym miejscu warto zadać zatem pytanie, czym jest pieniądz i jaką rolę pełni? W zdrowym systemie finansowym pieniądz  był  realnym środkiem wymiany i spełniał ku temu warunki: był niepodrabialny i łatwo podzielny. Dlatego tę rolę pełniło złoto, nie dało się go wyprodukować z byle czego i łatwe je było podzielić i to był pieniądz. W przeszłości posługiwaliśmy się banknotami, jako  substytutem złota, które jest realnie zdeponowane. Bank na to złoto wystawiał kwity depozytowe, a zmiana właściciela kwitu depozytowego  oznaczała zmianę właściciela tego złota, realnie zdeponowanego w skarbcu.
 
Niekontrolowany dodruk pustego pieniądza, przez banksterów, świadomie i z premedytacją, bez realnego pokrycia w dobrach, doprowadził do tego, że ludzie tracą swoje dobra: grunty, domy, samochody, narzędzia pracy, kosztowności, cenne  pamiątki rodzinne…,  tracą to na rzecz papierków –pustych pieniędzy, a ktoś inny z kolei za te puste papierki skupuje ich  dobra i ten pusty pieniądz staje się narzędziem rabunku przez instytucje państwa, które są częścią systemu stworzonego przez monetarystów. I z tego też względu obecnie „prawo”  regulujące monetaryzm jest prawem niemoralnym  i dlatego ten system musi upaść i na naszych oczach to się dzieje. Nie może istnieć system w którym 1 procent  najbogatszych korzysta na nim wyzyskując pozostałych, system w którym miliardy  najbiedniejszych ludzi pozostaje  poza podziałem jakichkolwiek dóbr. Mieliśmy kryzys 2008 roku i ten kryzys nie dotyczył gospodarki chińskiej, mieliśmy kryzys 2014 roku doszło do sytuacji krytycznej, nastąpił drastyczny spadek cen ropy, dlatego Rosja zaczęła skupiać się na gromadzeniu rezerw w złocie, Chiny robią to cały czas, spadła wartość globalnego handlu, zaczęło topnieć zadłużenie tak zwanych „wschodzących rynków”, Chiny, Indie…, , nastąpiła wyprzedaż kapitałowa w ramach konkurencji do dolara, tym samym dało to pewien impuls do wzmocnienia dolara w sensie rozliczeń globalnych ale to nie miało żadnego przełożenia na wzrost gospodarczy amerykańskiej gospodarki. 
 
W tym samym roku mogliśmy obserwować kilka pęknięć  gospodarczych, a co za tym idzie i  politycznych w świecie, chociażby wydarzenia na Ukrainie i  państwach  w rejonie Bliskiego Wschodu, gdzie  na terytorium należącym do Syrii i Iraku powstało agresywne Państwo Islamskie, poza tym pojawiły się pęknięcia na wszystkich rynkach światowych. Istotnym dla tych procesów jest fakt, że globalizacja, w tym wydaniu jakie mamy, zaczęła pękać w własnym środowisku macierzystym: wybór Donalda Trumpa na urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych, Brexit czyli wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, wyraźny wzrost poparcia dla nacjonalistycznego ugrupowania Marie Le Pen we Francji…
W ciągu ostatnich 500 lat to potęgi morskie decydowały o handlu światowym, który stał się wyznacznikiem ich dobrobytu. Handel morski co prawda jest jednym z najtańszych sposobów wymiany handlowej, jednakże posiada jeden, szczególnie w dzisiejszych czasach,  uciążliwy mankament, jest nim czas. 
Na czerwono Cieśnina Malakka.
Cieśnina Malakka, geograficznie stanowi granicę pomiędzy Oceanem Indyjskim a Oceanem Spokojnym, łączy Morze Andamańskie z Morzem Południowochińskim. Posiada długość 937 kilometrów, jej szerokość dochodzi do 36 kilometrów, jest najdłuższą cieśniną na świecie i jednym z najważniejszych węzłów komunikacyjnych handlu morskiego na świecie. Jej wody w najwęższym odcinku na całej jej szerokości stanowią morze terytorialne państw nadbrzeżnych, a żegluga odbywa się na zasadach prawa przejścia tranzytowego. Obszar ten ma strategiczne znaczenie dla gospodarek państw Azji południowo –wschodniej. W związku z tym, że od początku lat 50’ XX wieku tym szlakiem transportowano coraz większe ilości paliw, z czasem transport ropy naftowej, doszedł do 25 procent rocznego zapotrzebowania dla krajów tego rejonu w tym dynamicznie rozwijających się gospodarek: Chin, Japonii, Korei Południowej… Rocznie przez cieśninę przepływa 90 tys. statków. Z tego powodu region ten znalazł się w sferze zainteresowań sił zbrojnych, przede wszystkim Stanów Zjednoczonych.
Obecnie centrum polityki gospodarczej świata przesuwa się z Zachodu do centrum Azji i Pacyfiku, w tym Syberii i Dalekiego Wschodu. Chiny na naszych oczach stają się supermocarstwem. Od 2010 roku są liderem światowym jeżeli chodzi o produkcję przemysłową. Jeżeli spojrzymy na historię Państwa Środka, dowiemy się, że Chiny nie tyle, że wyrastają na lidera świata ale odradzają się. Jeszcze 200 lat temu były światową potęgą gospodarczą, produkowały 30 procent światowego produktu krajowego brutto.
cdn.
krystyna wilanowska

Dodaj komentarz