Ukrzyżowanie Jezusa

Stary Testament Słowian
Ukrzyżowanie Jezusa

Nasz słowiański Testament inaczej niż czy Nowy Testament przedstawia nauczanie Jezusa i Jego późniejszą śmierć  na krzyżu. Zacznijmy od momentu wejścia Jezusa w tzw. sferę publiczną, według NT miało to być w momencie gdy Jezus skończył 30 lat. Jednak Stary Testament Słowian podaje, że Jezus był znany dosyć szerokiemu ogółowi na wiele lat przedtem. Po pierwsze był znanym rzeźbiarzem, ponoć jego sztuka wręcz przemawiała do ludzi, swoje niewielkie dochody oddawał na rzecz, wykupywania niewolników.

Jak już zaznaczyłam w części o narodzeniu Jezusa, wśród Żydów pod okupacją rzymską był naprawdę mały odsetek ludzi biednych. Żydom żyło się nieźle, natomiast ten margines biednych to byli Qutsiderzy, którzy nie akceptowali lichwy, ofiar krwi, czyli ogólnie występujący przeciw systemowi, i tym również Jezus pomagał, ci ludzie byli pierwszymi Jego słuchaczami. W początkach swego nauczania był traktowany przez nich jako filozof. Natomiast kapłani tworzyli mu powoli opinię jak byśmy współcześnie określili – oszołoma.

Roberto de Mattei: Faryzeusze

Kapłani mieli problem, nie mogli zabić Jezusa przy pomocy środków okultystycznych, ponieważ był od nich silniejszy.
Z racji posiadanej wiedzy nie mogli, go przedstawiać jako pospolitego buntownika – rzezimieszka. Jezus robił ogromne wrażenie na rozmówcach, aczkolwiek zwykli Żydzi ze strachu przed swoimi zwierzchnikami, bali się nawet z nim rozmawiać.

Pierwszy mit, który obala Stary testament Słowian, większość uczniów Jezusa nie była Żydami jak możemy wnioskować na podstawie Nowego Testamentu. Ta garstka, która miała pochodzenie żydowskie, nie przystąpiła do Jezusa dobrowolnie, jednak byli to ludzie prawi więc Bóg Ojciec podziałał na nich Duchem Św. Czyli zostali jakby wbrew swojej woli, pociągnięci za Jezusem. Reasumując bardzo trudno było w społeczności tamtejszej, znaleźć synowi Boga kogokolwiek, kto za darmo chciałby się dzieła nauczania podjąć.

Oficjalne głoszenie nauki miało przeciągnąć Żydów na stronę Światła. Pan Jezus wybrał też pokolenie Dawida, ponieważ niewielka co prawda liczba ale jednak – w tym pokoleniu, pragnęła żyć bez ofiar krwi, bez kontaktów z wiadomymi siłami itd…, chciała żyć zgodnie z prawami Światła. Sam Dawid nie był jednak żadną świetlaną postacią min. zabił innego człowieka by zabrać mu żonę, a to nie było jedyne morderstwo w wykonaniu tego sławnego żydowskiego męża.

Jak się więc domyślamy Jezus nie bardzo miał w czym wybierać, i jako Bóg wiedział właściwie, że jego ofiara jeżeli chodzi o Żydów będzie daremna. Aczkolwiek ze swej strony pokazał, że za wszelką cenę chce przekonać ten naród do jasnej strony mocy – jak byśmy to współcześnie ujęli. Niedzielę Palmową Jezus wykorzystał jakby do ostatecznego opowiedzenia się narodu żydowskiego za Bogiem albo za Morem. Niestety oni opowiedzieli się za tym co zawsze było im najbliższe.

Stary Testament Słowian mówi, że gdyby tylko połowa Żydów opowiedziała się po stronie Jezusa, nie byłby on ukrzyżowany. Byłaby równowaga między dobrem a złem, zaś losy świata byłyby zupełnie inne, a lichwa bezkarnie nie mogłaby manipulować ludźmi i rozpętywać wojen.
Niech nam się nie wydaje, że tak jest jedynie we współczesnych czasach, tak było i dawniej. Juliusz Cezar chciał wyrzucić lichwę z Rzymu a skończył tak, że zginął z rąk najbliższego przyjaciela.

Jak wiemy tylko jednostki z tego narodu poszły za Jezusem, musimy oddać sprawiedliwość Żydom jako bardzo zorganizowanemu narodowi, który potrafił wymóc na wielkim Rzymie co chciał. Zapragnął ukrzyżowania Mistrza bo taki Jezus miał przydomek, no to oczywiście Rzym wydał zgodę. Piłat, a przede wszystkim żona Piłata, była pod wrażeniem wiedzy, nauk i charyzmy Jezusa. Nie mówi o tym Nowy Testament( ciekawe dlaczego?), że Piłat wielokrotnie pertraktował z Rzymem by przeciwstawić się Żydom w tej kwestii, Rzym jednak bał się Żydów i kazał wykonać ich polecenie.

O planowanym ukrzyżowaniu Jezusa Piłat wiedział od kapłanów żydowskich wiele miesięcy wcześniej, Dlaczego się nie mówi, że Piłat Rzymianin walczył jak lew o życie Jezusa. Negocjował z Rzymem długi czas, nie było to nagłe i spontaniczne ukrzyżowanie, Rzym jednak jak już wyżej zaznaczyłam praktycznie bał się walki z Judeą, większość dostojników i polityków rzymskich siedziała u żydowskiej lichwy w kieszeni. Odpowiedź mogła więc być tylko jedna – zadowolić Żydów.

W związku z tym należy obalić następujące mity, Jezus wcale nie pragnął śmierci krzyża i wcale po to nie przyszedł, ale nawet fakt (kapłani żydowscy wiedzieli że jest synem Światłości), że potrafił niezwykle oddziaływać na słuchających, nie wpłynął na naród żydowski. Jezus wielokrotnie prosił i napominał, by nie czynić ofiar krwi, bez rezultatu. Natomiast ten naród rozpropagował wiele swoich rytuałów wśród wielu nieświadomych prymitywniejszych nacji.

Następny mit Jezus Jezus nigdy nie utożsamiał się z bogiem Żydów, mówił jasno i wyraźnie, że to on jest drogą do prawdziwego Boga. Nigdy nie nakazywał nadstawiać drugiego policzka, to uczyniła zjudaizowana biblia, by przygotować sobie rzesze potulnych niewolników. Jak widzimy prawdziwy talmudyczny Żyd wykorzysta każdą okazję nawet tak nienawistnego mu Jezusa, by wyciągnąć z tego profity.

Chrystus nigdy nie zakazywał tworzyć wizerunków Boga, wiedział bowiem, ze jest to oznaka miłości i tęsknoty za Ojcem Stwórcą. Sam zostawił Weronice odbicie swojej umęczonej twarzy na chuście, nie wiemy czy to jest całun turyński, ale ma on się w 21 wieku odnaleźć. Według Starego Testam. Słowian, były próby zniszczenia go przez iluminatów, ale całun nie ulega zniszczeniu tak jak i Stary Testament Słowian.
To Demon powiedział jestem bogiem zazdrosnym i mściwym i zakazał tworzenia swoich wizerunków.

Następna ważna sprawa, właściwie najważniejsza to ta, że Jezus prosząc Ojca słowami „oddal ode mnie ten kielich jeśli możesz”- nie prosił o złagodzenie męki, jak sugeruje Nowy Test. Otóż on wiedział, że ofiara krwi to zakres działania demona, czyli decydując się na taka ofiarę, musiał jako Bóg „dotknąć” duszy demonicznej i poznać prawdziwą śmierć – obcą istotom światła. Trudno to zrozumieć ale w tłumaczeniu St Test Słow. – na moment Bóg światła umarł.

Tak naprawdę nie zdajemy sobie sprawy czego dokonał Jezus, pomimo tego że powrócił do Ojca, już zawsze będzie nosił pamięć owego dotknięcia ciemności, czyli dla zwykłego człowieka – niekończąca się trauma. Bóg jako potęga potrafi sobie z tym radzić ale to doświadczenie nie zostanie wymazane z jego boskiej transcendencji.

Jest mnóstwo mitów, które obala testament słowiański, jest to jednak zbyt pojemny temat, by go w jednym artykule przedstawić. Powróćmy jeszcze do kwestii umycia rąk przez Piłata, Nowy Testament sugeruje jakoby była to oznaka jego ustępliwości czy wygodnego zrzucenia z siebie winy.
Otóż Piłat w związku z planowanym krzyżowaniem, gdy widział bezcelowość swoich działań obrony Mistrza, poddał się do dymisji, została ona jednak odrzucona przez Rzym. W związku z tym jako Rzymianin po decyzji Żydów obmył rytualnie ręce, co miało oznaczać „żadna inna rasa nie miała w tym by ukrzyżować Jezusa – interesu, oprócz Żydów”.

Podczas uroczystego wjazdu Jezusa na białym osiołku w mury miasta, niektórzy Żydzi wierzyli jeszcze, że jest większym magiem niż inni ich pobratymcy( Jezus czynił przecież rzeczy nadprzyrodzone) i pomoże uzyskać kontrolę nad światem. Zaś kiedy się ostatecznie przekonali, że nie przyszedł pomagać w rozszerzaniu ich dominacji, to podczas całej tzw. rozprawy i drogi na golgotę, tłum żydowski zachowywał się nad wyraz okrutnie, bardziej okrutnie niż podaje NT. Nowy Testament nie wspomina, że tłum skatował również matkę Jezusa, Maryję, ledwie starczyło jej sił, by towarzyszyć swojemu synowi pod krzyżem.

Krzyż pomógł dźwigać Szymon z Cyreny, który nie wyznawał religii judaistycznej, żołnierze rzymscy nie mogli zmusić żadnego obywatela narodowości żydowskiej aby to uczynił. Cyrena była grecka, została w wyniku powstań żydowskich rumowiskiem, oczywiście mówię o czasach przed narodzeniem Chrystusa. Być może Rzymianie byli tak ostrożni w stosunku do Żydów, bo zapewne pamiętali , że w walkach z nimi zginęło 200 000 tyś Rzymian i Greków, cała Libia zaś została wyludniona . Tak na marginesie żydowskie święto Chanuka jest świętem z okazji wyrżnięcia przez nich Greków.

Pobyt Jezusa w otchłani, nie oznaczał odwiedzenia dusz ludzkich, ponieważ my przechodzimy kręgi tzw. stopnie oczyszczania naszej energii, naszej duszy. Nasz zbawiciel odwiedził istoty stworzone przez demona, które zapragnęły światła, ich droga jest jednak bardzo długa i trudna. Jako Bóg przed ukrzyżowaniem nie mógłby wejść do tej otchłani, natomiast po ukrzyżowaniu było już to możliwe. Poszedł tam by dodać sił i otuchy tym stworzeniom aby walczyły dalej i nie zawróciły z obranej drogi. Te istoty widząc Jezusa po raz pierwszy ujrzały miłość, my jako ludzie nie możemy ich radości sobie nawet wyobrazić.

Kościół Katolicki straszy nas piekłem i jego potwornościami, obraz owego piekła nam nam przekazany, nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Do demona odchodzą tylko ci, którzy oficjalnie do tego dążą i deklarują tę przynależność. Bóg Ojciec nie musi posiłkować się demonem, by oczyścić nasze dusze, natomiast dokąd Ty chcesz podążyć, to już twoja wola, masz wybór.

Podałam tylko kilka niezgodności Starego Testam. Słowian
i tego co głosi religia katolicka w kwestii śmierci Jezusa i Jego nauk. My Słowianie nie musimy odcinać się od Jezusa i nazywać go Żydem – raz zostało powiedziane, Bóg nie ma przynależności rasowej. Natomiast pewna rasa wywodzi się od Demona i tam do swojego ojca zawsze będzie dążyć, ale to ich sprawa. My natomiast powinniśmy docenić ogrom miłości naszego Boga i to co dla nas przygotował, jak do niego wrócimy.

Słowianie często odwiedzali Jezusa miał wśród nich wiele przyjaciół i nigdy nie nakazywał odwracania się od naszych opiekunów, czyli jak to nazywaliśmy w pradawnych czasach, bogów słowiańskich. Jest to zafałszowane przez historię, ale ogromna ilość Słowian przyjęła kult Jezusa przed oficjalnym chrztem Polski, który to chrzest był rytuałem poddania się hegemonii niemieckiej.

Jezus w opinii Starego Testamentu Słowian był kimś niepowtarzalnym i to nie tylko, że był synem Boga, ale był niezwykle wspaniałą istotą jako człowiek. Jego uczniowie i ci którzy poznali Go za życia nie mogli zwalczyć ogromnej tęsknoty za nim, po Jego śmierci. Jezus jest papierkiem lakmusowym, kto Go nienawidzi wiadomo od kogo pochodzi.


Wszystkie zaś zwyczaje związane z radosnym Świętem Zmartwychwstania Pańskiego wywodzą się od naszej starosłowiańskiej Ostary, są to piękne zwyczaje więc rozkoszujmy się nimi.

Wnuczka słowiańskiej wiedźmy

7 komentarzy

  • Mam pytanie odnośnie STS- kto napisał STS? Kto i komu Go podyktował? Czy uczniowie Jezusa jak mówi NT?
    dziękuje za ten artykuł i prosze o duuużo więcej informacji na temat prawdy i fałszu w STS-aby wiedzieć w co wierzyć…
    Pozdrawiam serdecznie. Elżbieta

    • Kochana Elisabeth, jak klikniesz gazeta My Słowianie, u góry strony jest pasek a tam przesuwa się dwuczłonowy tytuł, pierwszy to Dlaczego przedstawiamy Stary Testament Słowian i potem drugi człon zajawki Stary testament Słowian część I, najeżdżasz na ten drugi tytuł i ukazuje Ci się artyk z 28 wrzesnia2016 rok pod tym właśnie tytułem, tam masz wszystko wyjaśnione STS nie ma nic wspólnego z żydowskim testamentem, Słowianie to nie żydzi.

      Jeżeli chcesz więcej wiadomości na temat pochodzenia Ariów-Sławian to kliknij Gazeta Słowian i zjedź w dół, tam masz numery stron zdaje się 1 do 16 cofnij się do ostatniej i tam znajdziesz początkowe artykuły STS. Obecnie powtarzam cykl Bóg i Kraina Wiecznej Szczęśliwości – czyli początek stworzenia i skąd się wszystko wzięło. Gazeta powstała dla budzących się w Słowianach Ariów, więc nie reklamujemy się pomimo,że mamy mnóstwo tego typu propozycji, do nas ma trafić ten kto jest Słowianinem i kto ma tu tutaj trafić z przeznaczenia. Jeżeli nie załapałaś jak coś poszukać to spytaj jeszcze raz.

      A więc jeżeli trafiłaś i poczułaś coś w sercu to zapraszamy pozostań z nami. Pozdrawiamy Ciebie ciepło i po sławiańsku.

      Wnuczka słowiańskiej wiedźmy

  • O którym Jezusie mówicie, bo jest ich 4 ?

  • Przeczytajcie komu oddajecie swoją energię modlitwy a przez to kogo wzmacniacie, przyczyniając się jednocześnie do upadku własnego narodu:

    UKRYTE DZIEJE JEZUSA I ŚWIĘTEGO GRAALA

    CZĘŚĆ PIERWSZA BOGOWIE czy RASA BOGÓW?

    (naprawdę bardzo jest mi przykro że ten materiał jest tak rozległy ale jeśli temat ten naprawdę was interesuje bardzo bym prosił o przeczytanie i komentarz w tej sprawie ).

    Wcale nie planowałem napisania książki Bloodline ofthe Hoty Grail (Krew z krwi Jezusa1). Jest ona dziełem przypadku, a nie zamysłu. Powstała w rezultacie pełnienia przeze mnie przez ostatnie 10 lat funkcji historyka i genealoga 33 rodzin królewskich. Jest wynikiem dokumentowania przeze mnie we wczesnym okresie mojej działalności w powyższym charakterze dziejów tych rodzin oraz ich szlachetnych odgałęzień, a także studiowania rycerskich archiwów rodzin tych szlachetnie urodzonych suwerenów.

    Moja praca polegała między innymi na gromadzeniu chronologicznych zapisów spraw, które te rodziny znały, ale nie zawsze dostatecznie szczegółowo. Z tego tez względu znacznie mniej czasu poświęciłem w Brytanii i Europie studiowaniu biblijnego aspektu zagadnienia, o którym będzie tu mowa, a także dlatego, ze większość tego materiału jest w Europie dobrze znana. Kiedy ukazała się moja książka, dla większości tych ludzi nie była ona zaskoczeniem, ponieważ nigdy nie było dla nich tajemnicą, ze Jezus był żonaty i miał potomków, gdyż było to zapisane w ich rodzinnych archiwach, z których część stanowi własność publiczną. Opublikowane pisma Mary, Królowej Szkotów2, mówią o tym bardzo obszernie. Pisma króla Anglii, Jakuba II3, również zawierają obszerne fragmenty poświęcone tej sprawie.

    Dopasowując mozolnie szczegół do szczegółu, pokolenie po pokoleniu, dokonaliśmy kompilacji czegoś, co może być użyteczne dla przyszłych pokoleń, czegoś, co w chwili gdy zaczynaliśmy pracę, było zamknięte w skrzyniach i szafach. Byłem osobą, której dane było usłyszeć: “Niech pan spojrzy, tu jest napisane, że otwierano to po raz ostatni w roku 1732!” Tak więc dotarliśmy do bardzo, bardzo starych dokumentów, i to me tylko otwieranych po raz ostatni w tysiąc siedemset którymś roku, ale rzeczywiście spisanych setki lat wcześniej.

    Książka ta powstała przypadkiem. W pewnym okresie, jakieś 10 do 12 lat temu rozpocząłem pracę na zlecenie różnych rodzin mającą na celu spisanie ich genealogu. W czasie jej wykonywania okazało się, ze zaczynają się one ze sobą zbiegać. Stało się to wręcz oczywiste, lecz dojście do tego zajęło mi sporo czasu, ponieważ kiedy spisuje się genealogię, pracę wykonuje się do tym, składa się poszczególne elementy cofając w czasie, aż w końcu piramida uformowana z dużej ilości danych dotyczących różnych linii genealogicznych, zaczyna schodzić się w jej wierzchołku.

    Nagle zdałem sobie sprawę, co ten punkt zbieżności oznacza i powiedziałem: “No, no, czy macie pojęcie, co ja tu znalazłem?” W odpowiedzi usłyszałem: “Och, nic wielkiego. Ojca tego to a tego i nic więcej”. A ja im na to: “O nie, odkryłem, że to pochodzi z Domu Judy z okresu pierwszego stulecia”. “Tak, wiemy o tym” – odparli – “nam chodziło jednak o to, abyś…” Ja zaś na to: “Otóż są na świecie miliony ludzi, którzy nic nie wiedzą na ten temat, odwróćmy więc tę piramidę do góry nogami i zamieńmy jaw książkę!” I tak oto doszło do napisania tej książki.

    Co więcej, od 6 lat pełnię funkcję Wielkiego Brytyjskiego Przeora Kościoła Uświęconej Rodziny Świętego Kolumby4, który jest siedzibą Królewskiego Kościoła Celtyckiego5. Dzięki temu miałem dostęp do pism Kościoła Celtyckiego pochodzących z 37 roku n.e. Za sprawą osobistych kontaktów z zakonami rycerskimi miałem również dostęp do dokumentów Templariuszy, tych, które przywieźli oni do Europy w roku 1128 i przedstawili hierarchom Kościoła Rzymskokatolickiego, śmiertelnie ich tym przerażając, gdyż odnosiły się one do rodowodów i genealogii, do czego wrócimy później.

    Tak więc wyruszamy na poszukiwanie przemierzając minione stulecia. Niektórzy nazywają je nawet poszukiwaniem ostatecznym. Kościół Chrześcijański potępił je jako herezję. Chodzi tu oczywiście o poszukiwanie Świętego Graala6.

    Definicja herezji podawana we wszystkich słownikach brzmi następująco: “poglądy przeciwne w stosunku do ortodoksyjnych dogmatów chrześcijańskich biskupów” W świetle tej definicji wszystkie inne poszukiwania, w których mieści się większość współczesnych naukowych i medycznych dociekań, to również herezja Słowo “herezja” to nic innego jak obraźliwa etykietka stosowana przez lękliwą hierarchię kościelną, która od wieków stara się rządzie ludźmi za pomocą strachu przed nieznanym Tak więc herezją są wszystkie te aspekty filozofii i badań, które usiłują poznać to, co nieznane, i które znajdują czasami rozwiązania będące w całkowitej sprzeczności z doktryną Kościoła.

    Wszelkie poszukiwania są z natury pasjonujące Historia i poszukiwania historyczne mają charakter pouczający, lecz odkrycia z nich wynikające będą bezużyteczne, dopóki me znajdziemy dla nich współczesnych zastosowań, jak to ma miejsce w nauce i medycynie, które staną się zalążkiem lepszej przyszłości.

    Historia jest niczym więcej jak zapisem doświadczeń, zazwyczaj tych, którym udało się wyjść z nich zwycięsko Uczenie się na doświadczeniach starszych pokoleń jest sprawą zdrowego rozsądku To właśnie to doświadczenie jest fundamentem, na którym spoczywają moralne, kulturowe, polityczne i społeczne klucze do przyszłości, i w tym kontekście Święty Graal podtrzymuje to, co zwykliśmy nazywać “Mesjanistycznym Posłannictwem” Jest to posłannictwo społecznej działalności ustanowionej przez Jezusa, kiedy obmywał stopy swoich apostołów podczas Ostatniej Wieczerzy Oznacza to obowiązek świadczenia i uzyskiwania usług, określa zasadę, zgodnie z którą ci, którzy w drodze wyboru znaleźli się na pozycjach dających im władzę i wpływy, winni zawsze być świadomi swoich obowiązków jako przedstawiciele społeczeństwa, tego ze winni mu służyć, a nie stawiać władzy nad mm Posłannictwo to stanowi podstawę rządów demokratycznych Określa się je jako rządy ludzi dla ludzi Bez zastosowania Posłannictwa Graala mamy do czynienia jedynie z – niestety zbyt popularnymi – rządami ludzi To me jest demokratyczny sposób rządzenia.

    W trakcie naszej wyprawy będziemy omawiać wiele spraw, które są nam dokładnie znane lecz przyjrzymy się im pod trochę innym kątem niż ten, do którego przywykliśmy Właśnie z tego względu może się wydawać ze wstąpiliśmy na zupełnie nowy teren, lecz w rzeczywistości jest to teren, który istniał JUŻ wcześniej, lecz został przykryty kobiercem tajemnicy przez tych, którzy kierują się w swoim działaniu partykularnymi interesami Tylko wtedy, kiedy uda się nam zdjąć tę zasłonę tajemnicy, nasze poszukiwania Świętego Graala zakończą się sukcesem.

    Nasze poszukiwania rozpoczniemy w Ziemi Świętej, w Judei w czasach Jezusa, gdzie spędzimy dużo czasu Nie ruszymy się stamtąd, dopóki me ustalimy obrazu który stał się zalążkiem wydarzeń, które następowały przez kolejne 2000 lat.

    Późnię) ruszymy do średniowiecznej Europy gdzie tajemnica Graala zaprowadzi nas do Brytanii króla Ar tura, a stamtąd do Stanów Zjednoczonych Ameryki, której założyciele byli jednymi z największych rzeczników Posłannictwa Świętego Graala Dostojni obywatele Stanów Zjednoczonych tacy jak Jerzy Waszyngton, John Adams, Benjamin Franklin, Charles Thompson, Thomas Jefferson byli me mniejszymi orędownikami Świętego Graala niż kroi Artur, sir Lancelot czy Galahad.

    To, że Jezus miał potomków, może dla wielu okazać się nie lada niespodzianką. Należy jednak wiedzieć, że fakt ten był szeroko znany w Brytanii i Europie aż do schyłku średniowiecza.

    Książka Bloodline of the Holy Grail (Krew z krwi Jezusa) została określona jako “księga zstąpienia mesjasza” Tak nazwał ją pewien dziennikarz radiowy i jest to trafne określenie, jako ze jej podtytuł brzmi The Hidden Lineage of Jesus Revealed (Święty Graal i tajemnica potomków Jezusa) Podtytuł ten wskazuje oczywiście na to, ze Jezus miał dzieci i co za tym idzie, był żonaty Zatem był żonaty czy nie? Miał dzieci czy nie? Jeśli tak, to co się z nimi stało? Czy jego potomkowie nadal żyją? Odpowiedz na te wszystkie pytania brzmi tak Przyjrzymy się dokładnie wyłaniającej się przed naszymi oczami linii rodowej Pójdziemy jej tropem, tropem jej dziejów, przemierzając stulecie po stuleciu, tropem dziejów mężnej królewskiej dynastii, dziedziców Jezusa, którzy walczyli z wszelkimi przeciwnościami, jakie napotykali przez stulecia w swoim dziele zachowania do dzisiejszego dnia Królewskiego Mesjanistycznego Posłannictwa.

    Historia, którą przesiedzimy, to opowieść o charakterze spiskowym – historia uzurpatorów królewskich, procesów i oskarżeń, morderstw oraz bezpodstawnego skrywania informacji przed ludźmi Zachodniego Świata Jest to historia o złych i dobrych rządach, a także o tym, jak patriarchalny system władzy ludu został zastąpiony przez dogmatyczną tyranię i dyktatorskie panowanie nad licznymi krajami To owoc przemożnej chęci dokonania odkrycia, spojrzenia na minione wieki ze wzrokiem zwróconym ku przyszłości To historia, którą kiedyś napisano, ale nikt jej me wyraził mową.

    Zacznijmy od najoczywistszego z pytań czym jest Święty Graal? W jaki sposób wiąże się on z potomkami, spadkobiercami Jezusa? To, ze Jezus miał potomków, może dla wielu okazać się me lada niespodzianką Należy jednak wiedzieć, ze fakt ten był szeroko znany w Brytanii i Europie aż do schyłku średniowiecza.

    W okresie średniowiecza mesjanistyczną linię zstępującą określało francuskie słowo Sangreal Pochodzi ono od słów Sang Real oznaczających “krew królewska Była mą krew królewska Judei, krew rodu dawidowego, która płynęła w żyłach Jezusa i jego potomków W angielskim tłumaczeniu określenie Sangréal stało się “San Gréal” podobnie jak w nazwie “San” Francisco. Zapisane w pełniejszej formie stało się “Saint Grailem” z “Saint” w znaczeniu oczywiście “Holy” (święty), a z czasem w wyniku naturalnego procesu lingwistycznej transformacji uzyskało romantyczną formę w postaci “Holy Grail”7, która prze trwała do naszych czasów.

    W okresie średniowiecza w Brytanii i Europie powstał cały szereg rycerskich zakonów o charakterze wojskowym związanych z Krwią Królewską Mesjasza (niejako spowinowaconych z nim – przyp. tłum) Należały do nich Zakon Królestwa Syjonu Zakon Rycerzy Świętego Grobu i cieszący się największym prestiżem Królewski Zakon Sangreal Rycerzy Świętego Graala Był to dynastyczny zakon szkockiej rodziny królewskiej Stuartów.

    W znaczeniu symbolicznym Graal jest często przed stawiany jako kielich zawierający krew Chrystusa lub jako winorośl Wino powstaje z winogron i właśnie kielich i wino stanowią w tradycji Graala podstawę komunii, mszy, eucharystii – ich symbol. Święty Kielich, zawiera wino reprezentujące odradzającą się w nieskończoność krew Jezusa.

    Jest zupełnie oczywiste, że zachowując starożytny zwyczaj komunii Kościół Chrześcijański postanowił dla swojej wygody pomijać w swoich naukach jego prawdziwe znaczenie i pochodzenie. Bardzo niewielu ludzi zastanawia się nad rzeczywistym znaczeniem sakramentu kielicha i wina i jednocześnie sądzi, że wywodzi się on z odpowiednich ustępów ewangelii nawiązujących do Ostatniej Wieczerzy. W rzeczywistości obrazuje on wiecznie odradzającą się krew Jezusa. W jaki sposób krew Jezusa lub kogokolwiek innego może odradzać się w nieskończoność? Odpowiedź jest prosta – poprzez rodzinę i dziedziczenie.

    Dlaczego zatem hierarchowie kościoła postanowili ignorować symbolikę związaną z linią krwi (pokrewieństwem) w sakramencie Graala? Sam sakrament zachowali, czemu jednak posunęli się do przypisania podaniu o Graalu i jego symbolice miana herezji?

    Jak wiadomo, każdy rząd i każdy kościół nauczają takiej formy historii i dogmatów, jakie są im wygodne do realizacji ich własnych interesów. Biorąc to pod uwagę musimy pamiętać, że my wszyscy jesteśmy uwarunkowywani na przyjęcie bardzo selektywnych nauk. Uczy się nas tego, co powinniśmy wiedzieć, i mówi się nam to, w co powinniśmy wierzyć. W ten oto sposób uczymy się głównie historii politycznej i religijnej, którą państwowa i klerykalna propaganda podaje nam zwykle jako absolutny dogmat – naukę, której nie wolno krytykować pod groźbą narażenia się na prześladowanie.

    Jeśli chodzi o stosunek Kościoła do symboliki kielicha i wina, od początku było wiadomo, że biskupi muszą na nowo ją zinterpretować, ponieważ wskazywała ona, że Jezus miał potomków, czyli połączył się cieleśnie z kobietą.

    I nie był to jedyny sakrament i zwyczajowy rytuał, który uległ wtórnej interpretacji. Przeinaczono nawet ewangelie. Zrobiono to, aby dopasować je do poglądu, że Kościół Rzymskokatolicki został ustanowiony wyłącznie przez osobników płci męskiej, podobnie jak współczesny producent filmowy selekcjonuje i dobiera taśmy, tak aby otrzymać pożądany rezultat, który jest zgodny z jego interesem.

    Wszyscy znamy ewangelie Mateusza, Marka, Łukasza i Jana, a co z pozostałymi. Co z ewangeliami Filipa, Tomasza, Marii i Marii Magdaleny? Co z całym szeregiem prawd wiary, aktów i listów, które nie zostały zaaprobowane przez synody Kościoła w okresie weryfikacji Nowego Testamentu. Z jakiego powodu odrzucono je podczas tej selekcji?

    Przy doborze prawd wiary do Nowego Testamentu kierowano się dwoma kryteriami, które w roku 397 określił synod w Kartaginie. Pierwsze kryterium mówiło, że Nowy Testament musi składać się z pism podpisanych imionami bezpośrednich apostołów Jezusa. Marek nie był jednak apostołem Jezusa i jak nam wiadomo, również Łukasz. Byli to koledzy późniejszego świętego Pawła. Z drugiej strony Tomasz był jednym z dwunastki apostołów, a mimo to ewangelia podpisana jego mieniem został odrzucona. Co więcej, została nie tylko odrzucona, ale razem z wieloma innymi prawdami wiary i tekstami skazana na zniszczenie.

    Tak więc w całym średniowiecznym świecie Ewangelia według św. Tomasza oraz wiele innych ksiąg były w V wieku palone i ukrywane. Dopiero w ostatnich latach udało się odkopać niektóre z tych manuskryptów. Wśród nich największym odkryciem było to, którego dokonano w roku 1945 w Nag Hammadi w Egipcie, gdzie znaleziono zakopane 1500 lat wcześniej dokumenty8.

    Chociaż ksiąg tych nie odnaleziono aż do naszego stulecia, były one otwarcie używane przez pierwszych chrześcijan. O niektórych z nich, tych, które już wymieniłem, oraz Ewangelii Prawdy, Ewangelii Egipcjan i innych, liczne wzmianki znaleźć można w pismach wczesnochrześcijańskich kronikarzy kościelnych. Klemens z Aleksandrii, Ireneusz z Lyonu, Origen z Aleksandrii – wszyscy oni wspominają o nich w swoich pismach.

    Dlaczego więc ewangelie według św. Marka i Łukasza zostały zaakceptowane, mimo iż ci dwaj nie byli apostołami Jezusa? Ponieważ obaj w rzeczy samej byli nimi i ojcowie wczesnochrześcijańskiego kościoła wiedzieli o tym. W tamtych czasach, przed zafałszowaniem Nowego Testamentu, wiedziano dobrze, że Jezus przeżył ukrzyżowanie. We wczesnych ewangeliach nie było mowy o Zmartwychwstaniu. Dodano to do nich później.

    Dlaczego odrzucono ewangelie innych apostołów? Ponieważ było jeszcze drugie kryterium, znacznie ważniejsze, według którego dokonano właściwej selekcji. Było to kryterium płci, w myśl którego odrzucano wszystko, co podtrzymywało status kobiety w Kościele lub społeczeństwie.

    Właśnie na tej regule został zbudowany kościelny system praw i zasad. Powiedziane jest: “Nie pozwalamy, by nasze kobiety nauczały w Kościele, wolno im tylko modlić się i słuchać tych, co nauczają. A jest tak, ponieważ głową kobiety jest mężczyzna, a czyż przystoi, by ciało nauczało głowę?”

    Była to oczywista bzdura, lecz właśnie za jej sprawą odrzucono wiele ewangelii, gdyż zawierały one dane świadczące o tym, że w służbie Jezusa uczestniczyło wiele kobiet. Maria Magdalena, Marta, Salome, Maria żona Kleofasa, Joanna byty nie tylko służebnicami, ale również kapłankami prowadzącymi godne naśladowania szkoły wiary w tradycji nazareńskiej.

    W liście do Rzymian Paweł wspomina o swoich służebnicach: Febe, którą zwie siostrą Kościoła, Julii i Prysce. Nowy Testament żyje imionami służebnic, lecz Kościół zignorował je wszystkie. Kiedy stanowiono zasady zawodu duchownego, powiedziano: “Nie wolno kobiecie w Kościele głosić nauk ani też rościć jakichkolwiek pretensji do którejkolwiek z męskich funkcji”. Lecz przecież to sam Kościół określił, co jest męską funkcją.

    Kościół tak bardzo bał się kobiet, że wprowadził obowiązujący księży celibat, który w roku 1138 stał się prawem. Ta zasada nigdy nie była tym, czym wydaje się być przy pobieżnym spojrzeniu. Ktoś, kto ją czyta, kto studiuje historię, widzi wyraźnie, że to nie seksualna aktywność była powodem troski Kościoła. Konkretną przyczyną sankcjonującą wprowadzenie tego prawa były stosunki intymne księży z kobietami. Dlaczego? Ponieważ kobiety stają się żonami, kochankami. Szczególną własnością macierzyństwa jest przekazywanie linii krwi. Właśnie to niepokoiło Kościół: temat tabu – macierzyństwo, genealogia. Ta sprawa musiała być całkowicie odseparowana od pożądanego wizerunku postaci Jezusa.

    Lecz to wcale nie Biblia głosiła takie zasady. Święty Paweł stwierdza w swoim liście do Tymoteusza, że biskup winien mieć jedną żonę i dzieci, że mężczyzna z doświadczeniami pochodzącymi z jego własnej rodziny ma znacznie lepsze kwalifikacje do zajmowania się sprawami Kościoła (3,2 Biskup więc powinien być nienaganny, mąż jednej żony… 3,4 …dobrze rządzący własnym domem, trzymający dzieci w uległości, z całą godnością. 3,5 Jeśli bowiem ktoś nie umie stanąć na czele własnego domu, jakżeż będzie się troszczył o Kościół Boży? – Pierwszy List do Tymoteusza). Chociaż władze Kościoła Rzymskokatolickiego podtrzymują nauki Świętego Pawła, zdecydowały się na kompletne pominięcie tej jednoznacznej dyrektywy w celu zachowania własnych interesów, tak aby cywilny status Jezusa można było ze strategicznych względów zignorować.

    Rzecz w tym, że celibat kościelny oraz wizerunek nieżonatego Jezusa stały w opozycji do innych opisów tamtych czasów. Było to przedmiotem otwartych publicznych sprzeciwów, dopóki nie ogłoszono, że mówienie prawdy na ten temat jest herezją podlegającą karze. Stało się to zaledwie 450 lat temu, w roku 1547, w którym w Anglii zmarł król Henryk VIII.

    Nie tylko chrześcijański Nowy Testament cierpi z powodu restrykcji płciowych. Podobnemu procesowi edytorskiemu poddano żydowskiego pochodzenia Stary Testament, dzięki czemu stał się on wygodny i pasujący do chrześcijańskiej Biblii. Jest to szczególnie widoczne za sprawą kilku wyjątków, którym udało się ujść uwadze cenzorów.

    Księga Jozuego i II Księga Samuela odwołują się do znacznie starszej Księgi Jaszera9. W obu księgach znajdujemy stwierdzenie, że jest ona bardzo ważna. Lecz gdzie ona jest? Nie ma jej w Biblii. Podobnie jak wiele innych ksiąg została z rozmysłem pominięta. Czy jeszcze istnieje? Otóż tak. Mierzący 9 stóp (2,7 m) długości hebrajski zwój Księgi Jaszera istnieje. Od dawna jest to historycznie bardzo ważny dokument. Był on skarbem dworu cesarza Karola Wielkiego, zaś jej przekład był bezpośrednią przyczyną założenia w roku 800 Uniwersytetu Paryskiego, to znaczy sto lat przed nadaniem Staremu Testamentowi formy, w jakiej znamy go dzisiaj.

    Jaszer był opiekunem laski Mojżesza. Jego zapiski mają ogromne znaczenie i dotyczą pobytu Izraelitów w Egipcie aż do exodusu do ziemi kananejskiej. Opisane przez niego dzieje różnią się znacznie od wersji, którą znamy dzisiaj. Według niego to nie Mojżesz był duchowym przywódcą plemion, które przeszły przez Morze Czerwone do góry Synaj, ale Miriam10.

    W owych czasach Żydzi nie słyszeli o Jahwe i czcili boginię Aszirat11, zaś ich duchowymi przywódcami były głównie kobiety. Miriam stała się według Księgi Jaszera (Sprawiedliwego) dla Mojżesza tak dużą przeszkodą w jego dążeniu do ustanowienia męskiej dominacji, że musiał ją uwięzić. Jednak Naród Żydowski powstał zbrojnie przeciwko niemu w obronie Miriam. Tego nie ma w Biblii.

    Przejdźmy teraz do momentu narodzin wiary chrześcijańskiej. Weźmy ewangelie, przyjrzyjmy się im i sprawdźmy, co one w rzeczywistości nam mówią, nie bacząc na to, co nam się wydaje, że mówią, a co jest swego rodzaju nawykiem myślowym wpojonym nam w szkole i kościele. Czy wykładnia nauk zawsze jest właściwa? Czy zgadza się z tym, co zostało zapisane? To zadziwiające, jak wiele rzeczy, które wydają się nam znane, wpojono nam w szkolnych ławkach z pomocą obrazkowych historyjek nie zawsze opartych na oryginalnych tekstach.

    Historia narodzin (Jezusa) jest bardzo dobrym tego przykładem. Powszechnie uważa się – mówią nam o tym również pocztówki bożonarodzeniowe – że Jezus urodził się w stajni. Ewangelie tego nie mówią. W żadne] z autoryzowanych ewangelii nie ma najdrobniejszej wzmianki o stajni. W ewangeliach Marka i Jana w ogóle nie ma mowy o narodzinach Jezusa, zaś Mateusz oświadcza wprost, że urodził się on w domu.

    Skąd więc wzięła się stajnia? Po prostu z błędnej interpretacji ewangelii Łukasza, w której jest mowa, ze Jezus został położony w żłobie – nie urodzony, ale położony! Żłób był w owych czasach i nadal jest dzisiaj niczym innym jak zwierzęcym karmnikiem. Wystarczy jednak zajrzeć do historii społecznej tamtych czasów, aby dowiedzieć się, że używanie żłobu w charakterze kołyski dla niemowląt było wówczas rzeczą powszechną i były one w takim przypadku wnoszone do wnętrza domu.

    Dlaczego więc przyjęto, że ten konkretny żłób stał w stajni? Otóż dlatego, że angielski przekład ewangelii Łukasza mówi nam, ze w zajeździe nie było miejsca. Zatem musiało być w stajni! Co ciekawe, inne wcześniejsze od angielskiego przekłady ewangelii Łukasza nic nie mówią na temat jakiegokolwiek zajazdu. W rękopisie ewangelii Łukasza nie ma mowy o braku miejsca w zajeździe. W rzeczywistości w tamtych czasach w ogóle nie było na Wschodzie żadnych zajazdów. Nawet teraz jest ich tam niewiele. Ludzie zatrzymywali się w tamtych czasach w prywatnych domach – był to popularny wówczas zwyczaj. Nazywało się to gościnnością rodziny. Domy były otwarte dla podróżnych.

    Gwoli ścisłości należy również stwierdzić, ze w tamtych czasach nie było również stajen. W rzeczywistości “stable”12 (“stajnia”) jest angielskim słowem i określa miejsce, w którym trzyma się konie, i to konie jakiejś szczególnej stajni. Któż, u licha, jeździł w Judei na koniach? Na wołach, wielbłądach, owszem. Konia mógł mieć co najwyżej jakiś rzymski oficer. Nawet woły i muły, jeśli już je trzymano pod dachem, to pod czymś w rodzaju wiaty, zadaszenia, a nie stajni, jakie znamy.

    Jeśli chodzi o ten mityczny zajazd, tekst grecki wcale nie mówi, że nie było w nim miejsca. Jak zostało powiedziane w ewangelii Mateusza, Jezus urodził się w domu i, co zostało tam właściwie przetłumaczone, został położony w żłobie, karmniku dla zwierząt, ponieważ nie było kołyski. Będąc przy narodzinach Jezusa, warto przyjrzeć się dokładnie chronologii, co jak sądzę, może być ważne, ponieważ ewangelie, dwie ewangelie, które mówią o narodzinach Jezusa, podają zupełnie inne daty tego wydarzenia.

    Według ewangelii Mateusza Jezus urodził się w czasie panowania króla Heroda – Heroda Wielkiego – który po naradzie z magami zarządził rzeź niemowląt. Jak wiadomo, Herod zmarł w 4 roku przed Chrystusem (przed naszą erą), podczas gdy ewangelia Mateusza podaje, że Jezus urodził się przed jego śmiercią. I właśnie dlatego większość popularnych wersji Biblii przyjmuje, że Jezus urodził się w 5 roku p.n.e., czyli rok przed śmiercią Heroda… i wszystko wydaje się już być w porządku.

    Lecz u Łukasza jest zupełnie inaczej. Łukasz nie opowiada nam o królu Herodzie ani niczym podobnym. Twierdzi on, że Jezus urodził się w czasach, gdy Kwiryniusz był gubernatorem Syrii, dokładnie w roku, w którym cesarz August (Oktawian) zarządził spis powszechny. I aby wziąć w nim udział, Józef i Maria udali się do Betlejem.

    Znajdujemy tu dwie istotne informacje, o których jest mowa również w żydowskich annałach pochodzących z pierwszego stulecia naszej ery. Kwiryniusz został wyznaczony na gubernatora Syrii w 6 roku n.e. (po narodzeniu Chrystusa). Był to rok, w którym przeprowadził on na mocy zarządzenia cesarza Augusta spis ludności. Według Łukasza był to pierwszy i jedyny spis ludności wykonany w tym regionie.

    Tak więc Jezus musiał urodzić się pomiędzy 4 rokiem p.n.e. a 5 rokiem n.e. Czy to jakiś błąd? Niekoniecznie, ponieważ na podstawie sposobu, w jaki to zostało oryginalnie przedstawione, mamy do czynienia z dwoma różnymi urodzinami.

    Obie ewangelie mówią prawdę. Chodzi tu o datę fizycznych urodzin Jezusa oraz datę jego urodzin społecznych. W owym czasie obie daty byty określane jako pierwsze i drugie narodziny i stosowało się je w przypadku ludzi z pewnych grup społecznych, zwłaszcza dziedziców tronu.

    Drugie urodziny chłopców były obchodzone w formie rytuału powtórnego urodzenia. Miał on charakter bardzo fizyczny: owijano chłopców w powijaki i rodzili się oni na nowo z matczynego łona. W przypadku chłopców rytuał ten odbywał się po ukończeniu przez nich dwunastego roku życia.

    Wiemy zatem, że w roku 6 n.e. Jezus miał 12 lat, a to oznacza, że urodził się w 7 roku p.n.e., co dokładnie zgadza się z opisem Mateusza mówiącym, że urodził się on pod koniec panowania króla Heroda.

    I oto dochodzimy do czegoś, co wydaje się być kolejną niezgodnością, ponieważ Łukasz w dalszej części swojej ewangelii mówi, że kiedy Jezus miał 12 lat, jego rodzice, Maria i Józef, zabrali go na jeden dzień do Jerozolimy. Po jej opuszczeniu udali się w towarzystwie przyjaciół w całodniową podróż powrotną do domu, w trakcie której zauważyli, że nie ma go z nimi. Wrócili do Jerozolimy i znaleźli go w świątyni dyskutującego z nauczycielami o sprawach swojego Ojca. Cóż to za rodzice, którzy wędrując przez cały dzień przez pustynię nie widzą, że w ich grupie nie ma ich dwunastoletniego syna?

    Rzecz w tym, że sens tego akapitu gdzieś się zagubił. Między określeniami “dwunastoletni syn” i “syn w dwunastym roku życia” była ogromna różnica. Kiedy syn po ukończeniu pierwszych dwunastu lat życia, to znaczy na swoje trzynaste urodziny, był wprowadzany w czasie ceremonii drugich narodzin do społeczności, traktowano go tak, jakby wkraczał w pierwszy rok życia. Takie są korzenie współczesnego prawa żydowskiego. Kolejna inicjacja miała miejsce w dziewiątym roku, kiedy kończył 21 lat, co leży również u podstaw współczesnego prawa do pewnych przywilejów po osiągnięciu 21 roku życia. Potem następowały kolejne wtajemniczania. Następny wielki sprawdzian miał miejsce w dwunastym roku, to znaczy w wieku 24 lat, a dokładniej w dniu dwudziestych czwartych urodzin. Kiedy Jezus został w świątyni w wieku dwunastu lat, w rzeczywistości miał już 24 lata, przeto nic dziwnego, że rodzice nie spodziewali się po nim, iż będzie się trzymał blisko nich w czasie podróży przez pustynię!

    Jego dyskusja z nauczycielami dotyczyła jego kolejnej inicjacji. Musiał przedyskutować tę sprawę z duchowym ojcem, ojcem społeczności, co też uczynił. To były sprawy tego ojca, o których dyskutował. Wiemy, kim był ów ojciec. Otóż ojcem duchowym społeczności był w tym czasie esseńczyk13 Symeon i jeśli cofniemy się w ewangelii Łukasza o kilka wersetów, zobaczymy, że to właśnie o niego chodziło, o sprawiedliwego i pobożnego Symeona, który zalegalizował Jezusa wobec prawa.

    Czy możemy zatem wierzyć ewangeliom? Jak z tego widać, tak, możemy wierzyć im, ale tylko do pewnego stopnia, to znaczy w samą ich treść. Nie możemy jednak ufać ich przeinaczeniom i zniekształceniom, które wpajali w nas ludzie nie rozumiejący tego, czego nauczają.

    Obecne anglojęzyczne ewangelie sięgają czasów tak zwanej Autoryzowanej Biblii opracowanej na zlecenie króla Anglii Jakuba I (z dynastii Stuartów) na początku XVII wieku.14 Została ona opublikowana i wydana drukiem kilka lat przed odpłynięciem pierwszych Pilgrim Fathers15 oraz 165 lat przed ogłoszeniem Amerykańskiej Deklaracji Niepodległości.

    Ewangelie wczesnochrześcijańskiego kościoła były napisane w II i III wieku greką i razem z innymi tekstami zostały w IV wieku przetłumaczone na łacinę jako Biblia. Wszystko to działo się ponad tysiąc lat przed pierwszym angielskim przekładem.

    Tłumaczenie Biblii było w owych czasach przedsięwzięciem ryzykownym. Czternastowieczny reformator John Wycliff został ogłoszony heretykiem za przełożenie jej na język angielski. W rezultacie jego książki spalono. Kolejną ofiarą był William Tyndale, który za przekład Biblii na angielski został na początku XVI wieku uduszony w Belgii, po czym jego ciało na wszelki wypadek spalono. Nieco później kolejnego przekładu dokonał jego uczeń, Miles Coverdale, który miał więcej szczęścia, bowiem Kościół był już w tym czasie podzielony. Jego wersja została przyjęta przez Kościół Protestancki, co nie przeszkadzało jednak Rzymowi traktować go jako heretyka.

    Chodziło o to, że dopóki drukowany tekst pozostawał niejasny (nie była to zwykła łacina, lecz koszmarna forma łaciny kościelnej) i tylko księża potrafili go zrozumieć, mogli oni nauczać, czego tylko chcieli. Przełożenie Biblii na inne języki sprawiało, że również inni ludzie mogli ją przeczytać i zrozumiawszy zawarte w niej przekazy, zacząć zadawać kłopotliwe dla Kościoła pytania, a nawet podważać jego nauki.

    Przypisy:

    1. Laurence Gardner, Krew z krwi Jezusa – Święty Graal i tajemnica potomków Jezusa (Bloodline ofthe Holy Grail: The Hidden Lineage ofJesus Revealed), przekład Paweł Korombel, Wydawnictwo Da Capo, Warszawa, 1998.

    2. Chodzi tu o Mary, Królową Szkotów, katoliczkę, wnuczkę Henryka VIII, która od roku 1568 była przez 19 lat nie chcianym więźniem królowej Elżbiety I i po procesie o zdradę stanu ścięta w roku 1586. – Przyp. tłum.

    3. Król Anglii w latach 1685-1688, ostatni król z dynastii Stuartów, również katolik. – Przyp. tłum.

    4. Inaczej Kolumban, święty, 521-597, irlandzki misjonarz, założyciel misji na wyspie łona, schrystianizował pomocną Szkocję. – Przyp. tłum.

    5. Kościół Celtycki – wczesnochrześcijański kościół na Wyspach Brytyjskich założony w drugim lub trzecim wieku o charakterze bardzo ascetycznym, zasłużony w nawracaniu Anglo-Saksonów w siódmym wieku, przetrwał w Walii do 11 wieku, a w Szkocji i Irlandii do 12 wieku. – Przyp. tłum.

    6. Jak podaje Almerican Hentage Dictionary, “Graal, z angielska Grail, to puchar, naczynie, którego Jezus używał w czasie Ostatniej Wieczerzy, który stał się później celem wielu wypraw poszukiwawczych. Z kolei Encyklopedia Britannica podaje: “Grail, zwany również Świętym Graalem, obiekt legendarnych poszukiwań rycerzy czasów króla Artura, nazwa niewątpliwie pochodząca od naczynia o szerokim wejściu lub płytkiego, jednakowoż dokładne jej pochodzenie nie Jest znane. Legenda Graala powstała w wyniku inspiracji klasyczne] i celtyckie] mitologii… Pierwszym tekstem przywiązującym do tego naczynia symbolikę chrześcijańską, jako tajemniczego, świętego obiektu podał Chrétien de Troyes w swym nie dokończonym dwunastowiecznym romansie Perceval, or Le Conte du Graal (Percewal z Walii), w którym występuje postać naiwnego prowincjonalnego rycerza Percewala, którego podstawową zaletą jest niewinność…” Natomiast w Słowniku Mitów i Tradycji Kultury Władysława Kopalińskiego czytamy: “Graal to sławny talizman przedstawiany jako kamień, talizman (do którego biblijny Józef z Arymatei miał zebrać krew Chrystusa, spływającą z grota lancy), będący tematem przewodnim licznych legend…” – Przyp. tłum.

    7. W języku angielskim istnieją dwa odpowiedniki polskiego słowa “święty”: “saint”, który jest rzeczownikiem, i “hoły”, który jest przymiotnikiem. Pierwsze z nich, “saint”, oznacza osobę formalnie uznaną przez kościół za świętą, zaś w potocznym znaczeniu osobę o niepodważalnych zaletach i cnotach, podczas gdy drugie, “holy”, jest przede wszystkim przymiotnikiem określającym przymioty osób lub rzeczy świętych. – Przyp. tłum.

    8. W roku 1945 w Nag Hammadi położonym między Bahgura i Hiw znaleziono zbiór papirusów składający się z 13 rękopisów pism gnostycz-nych oraz komentarzy spisanych w III wieku. – Przyp. tłum.

    9. Chodzi o tak zwaną Księgę Sprawiedliwego według Biblii Tysiąclecia lub Księgę Jaszera według innych wydań. W Księdze Jozuego jest do niej odwołanie (Jozue 10:13) “I zatrzymało się słońce, i stanął księżyc, aż pomścił się lud nad wrogami swymi. Czyż nie jest napisane w Księdze Sprawiedliwego:…”

    10. Przybrana siostra Mojżesza. – Przyp. tłum.

    11. Ugarycka bogini, żona najwyższego boga panteonu Ela (u Hebrajczyków Aszera, u Akadyjczyków Aszratum). Jej pełne imię brzmiało prawdopodobnie “Ta Która Chodzi Po Morzu” – Przyp. tłum.

    12. Słowo “stable” ma w języku angielskim aż trzy znaczenia: stabilny, stajnia, stado koni. – Przyp. tłum.

    13. Esseńczycy byli ascetyczną sektą żydowską, która istniała w starożytnej Palestynie w okresie od II wieku p.n.e. do końca I wieku n.e. – Przyp. tłum.

    14. Pierwszego przekładu Biblii na język angielski dokonał John Wycliffe (1380-1382). 150 lat później kolejnego przekładu podjął się William Tyndale. Jego dzieło dokończył Miles Coverdale. Pierwszą Biblią wydaną po angielsku w Anglii była Biblia Mateusza (1537) stanowiąca zestawienie tekstów Tyndale’a i Coverdale’a autorstwa niejakiego Rogersa piszącego pod pseudonimem Mateusz. Wielka Biblia, opublikowana w roku 1539 i wznowiona w roku 1568 jako Biblia biskupia, była pierwszą oficjalną Biblią w języku angielskim. Kolejna Biblia wydana po angielsku zwana genewską została przetłumaczona przez emigrantów i wydana w roku 1560 w Genewie i Londynie. Najsłynniejszą datą w dziejach angielskich przekładów Biblii jest rok 1611, kiedy to po raz pierwszy ukazała się Wersja Autoryzowana (Authorized Version), zwana czasem Biblią króla Jakuba. Nad jej poszczególnymi częściami pracowało 6 grup tłumaczy. W dalszym etapie prac po dwóch członków z każdej grupy utworzyło komisję redakcyjną. Ten najsłynniejszy angielski przekład stał się i jest nadal dla Anglików najbardziej autorytatywnym i najulubieńszym przekładem, nawet jeśli nie zawsze jest należycie rozumiany. Nowe odkrycia naukowe wykazały konieczność ponownego zredagowania Authorized Version z 1611 roku. Miało to miejsce pod koniec XIX wieku – powstała wtedy tzw. Wersja poprawiona (1881-1895). – Przyp. red.

    15. Mianem Pilgrim Fathers – najczęściej spotykane polskie tłumaczenie tej nazwy to Ojcowie Założyciele – określa się grupę pierwszych 102 angielskich osadników zamieszkałych w Ameryce w Nowej Anglii, wśród których znajdowało się 35 członków Angielskiego Kościoła Separatystycznego (radykalna frakcja purytanów), którzy jeszcze przed odpłynięciem do Nowego Świata zbiegli do Holandii uciekając przed prześladowaniami religijnymi w swoim kraju. Statek, na którym płynęli, nosił nazwę MayfIower. – Przyp. tłum.

    16. Jakobitami nazywano po roku 1688 zwolenników Jakuba II i pretendentów do tronu Anglii z dynastii Stuartów.

    UKRYTE DZIEJE JEZUSA I ŚWIĘTEGO GRAALA

    CZĘŚĆ DRUGA

    Pierwsza możliwa do zaakceptowania anglojęzyczna Biblia została opracowana na zlecenie króla Szkotów Jakuba VI (Stuarta1) i zarazem króla Anglii Jakuba I2 dopiero w początku siedemnastego wieku. Była to tak zwana Autoryzowana Wersja, na której bazowała większość kolejnych anglojęzycznych Biblii. Ale nawet ta wersja nie była bezpośrednim tłumaczeniem oryginału. Większość jej tekstu to tłumaczenie z greki, a część z łaciny, co więcej, niektóre jej fragmenty pochodziły z innych, wcześniejszych, nielegalnych przekładów.

    W opracowaniu Nowego Testamentu tłumacze króla Jakuba I usiłowali pogodzić protestantów z katolikami. Był to jedyny sposób stworzenia ogólnie akceptowalnego tekstu, lecz ich wysiłki nie były w pełni udane. Katolicy uważali, że tłumacze wzięli stronę protestantów i starali się przeciwstawiać królowi Jakubowi na forum parlamentu, zaś protestanci twierdzili, że tłumacze byli w zmowie z katolikami.

    Nawiasem mówiąc Biblia ta przetrwała, zaś j ej tłumacze usiłowali osiągnąć coś, co nazwa się “polityczną poprawnością”. Dziś wiemy, co to znaczy, i jak widać, funkcjonowało to również w tamtych czasach. W całym tekśde można znaleźć liczne przykłady zastosowania tej zasady -jednym z nich może być przekład tekstu mówiącego o grupie ludzi zwanych “niebiańskimi żołnierzami”. To określenie im się nie podobało i zamienili je na “niebiańską armię”. Ale zjawił się ktoś jeszcze i stwierdził: “Nie, to nie tak, to sugeruje, że tu chodzi o uzbrojoną jednostkę, a to nie jest politycznie w porządku”. Przeto wykreślono to sformułowanie i zastosowano od dawna nie używane w języku angielskim słowo “host” (“heavenly host”3). Nikt nie wie co to takiego “niebiańskie zastępy”. To niezwykłe jak wiele niezrozumiałych, starych, nie używanych słów wprowadzono z powrotem do obiegu, aby zapewnić Biblii króla Jakuba polityczną poprawność, tyle że nikt tych słów nie rozumiał. W tym samym czasie William Szekspir uprawiał ten sam proceder w swoich sztukach.

    Jeśli zajrzymy do odpowiednich książek, tych, które napisano przed królem Jakubem i Szekspirem, a potem do tych, które ukazały się po Jakubie i Szekspirze, bez trudu można się zorientować, że zasób słów języka angielskiego zwiększył się o ponad 50 procent w wyniku przyjęcia słów wymyślonych bądź wydobytych z zapomnienia. Problem polegał na tym, że nikt, łącznie z twórcami słowników, nie wiedział, co większość z nich znaczy. Trzeba je było jakoś zdefiniować i “niebiańskie zastępy” określono jako “niebiańskie mnóstwo ludzi”!

    Tak więc, aczkolwiek dostojnie poetycki, język Autoryzowanej Biblii Angielskiej jest zupełnie niepodobny do żadnego z języków, jakimi kiedykolwiek mówiono w Anglii lub gdzie indziej. Nie ma on żadnego związku z greką lub łaciną, z których jej tekst był tłumaczony. Z pewnością nie był to język, którym posługiwał się Bóg, jak oświadczyli mi sami księża, lecz to właśnie z tej kanonicznej interpretacji wywodzą się wszystkie pozostałe anglojęzyczne Biblie w całej różnorodności ich form. Mimo wszystkich jej błędów, przepięknej stylistyki wersetów i wszystkich nowych stów, wersja ta wciąż jest najbliższa oryginalnym greckim rękopisom spośród wszystkich anglojęzycznych wersji Biblii. Wszystkie inne tłumaczenia, Wersja Standardowa, Nowa Wersja, wersje Poprawione, Nowoczesna Wersja Angielska są mocno przekłamane i nie stanowią materiału odpowiedniego do studiów, ponieważ stworzono je w konkretnych celach.

    Oto jeden z najbardziej wyrazistych przykładów w tej materii. Zajrzyjmy do Biblii wydawanej obecnie w Papui i Nowej Gwinei, gdzie żyją plemiona, które nie zetknęły się nigdy w codziennym życiu z innym zwierzęciem niż świnia. W obecnym wydaniu ich Biblii wszystkie zwierzęta występujące w normalnej Biblii, bez względu na to, czy był to wół, lew, osioł, owca, czy jeszcze inne zwierzę, są świnią! Nawet Jezus tradycyjnie określany jako “Baranek Boży” w ich Biblii nazwany jest “Świnią Bożą”!

    Tak więc, aby móc pokładać wiarę w treści zawarte w ewangeliach, musimy wrócić do oryginalnych greckich rękopisów wraz z występującymi w nich wtrętami w postaci słów i wyrażeń hebrajskich i aramejskich. Kiedy to zrobimy, odkryjemy, że już w rodowodzie Jezusa duża część istotnych danych została źle zinterpretowana, błędnie zrozumiana, błędnie przetłumaczona lub po prostu pominięta. Czasami przyczyną tego był brak odpowiednich słów w językach, na które je tłumaczono.

    Wszystkich nas uczono, że ojciec Jezusa, Józef, był stolarzem. “Czemu nie? Przecież tak mówią ewangelie”. Rzecz w tym, że w oryginalnych ewangeliach nie ma o tym mowy. Najlepsze tłumaczenie podaje, że Józef był “Mistrzem Rzemiosła” lub “Mistrzem Sztuk”. Słowo “stolarz” było uproszczonym wyobrażeniem tłumacza na temat znaczenia słowa “craftsman” (rzemieślnik, mistrz w zawodzie). Każdy, kto zetknął się z współczesną masonerią, z miejsca rozpozna znaczenie słowa “the Craft” (sztuka). Nie ma ono nic wspólnego ze stolarką. Tekst po prostu informował, że Józef był mistrzem, człowiekiem wykształconym.

    Inny przykład dotyczy konceptu Niepokalanego Poczęcia. Nasze anglojęzyczne ewangelie mówią nam, że matka Jezusa Maria była dziewicą.4 Powtarzają to nieustannie. Zastanówmy się więc nad znaczeniem słowa “dziewica”. Rozumiemy, że jest to kobieta, która nie odbyła jeszcze stosunku seksualnego z mężczyzną. Ustęp dotyczący tej sprawy nie był tłumaczony z greki, lecz z łaciny. Tłumaczenie było łatwe, ponieważ w łacinie określano ją słowem “virgo”, czyli Maria była “virgo”. Ale to wcale nie znaczyło wtedy tego, co dziś kryje się pod słowem “dziewica”. “Virgo” w znaczeniu łacińskim to po prostu “młoda kobieta”. Aby znaczenie było identyczne z tym, jakie się temu słowu przypisuje dziś, jej łacińskie określenie musiałoby brzmieć “virgo intacta”, co tłumaczy się jako “nietknięta młoda kobieta”.

    Przyjrzyjmy się raz jeszcze tekstowi łacińskiemu, aby zobaczyć, dlaczego nazwano ją “virgo” – młoda kobieta. Być może chodziło o coś, co było prawdą, a co my wypaczyliśmy później. Otóż okazuje się, że słowem, które przetłumaczono na “virgo”, było starohebrajskie “almah”, które znaczyło właśnie “młoda kobieta”. Nie miało ono żadnego seksualnego podtekstu. Gdyby Maria była fizycznie rzeczywiście “virgo intacta”, w oryginale użyto by wówczas hebrajskiego słowa “bethula”, a nie “almah”.

    Czy to znaczy, że zostaliśmy wprowadzeni w błąd przez ewangelie? Otóż nie, zostaliśmy wprowadzeni w błąd przez angielskie tłumaczenie ewangelii. Zostaliśmy również wprowadzeni w błąd przez kościelny establishment, który zrobił wszystko, co było w jego mocy, aby pozbawić kobiety występujące w ewangelii wszelkich normalnych cech ich płci. Najważniejsze kobiety Nowego Testamentu są dziewicami, ladacznicami5 bądź wdowami, nigdy zaś przyjaciółkami, żonami lub matkami, a już z pewnością nie osobami duchownymi lub świętymi siostrami (siostrami w Chrystusie).

    Poza tym ewangelie mówią nam, i to kilkakrotnie, że rodowód Jezusa wywodzi się od króla Dawida poprzez jego ojca Józefa. Nawet święty Paweł mówi o tym w swoim Liście do Hebrajczyków. Mimo to naucza się nas, że ojciec Jezusa był człowiekiem prostym, stolarzem, zaś jego matka była dziewicą, z których to określeń żadne nie znajduje potwierdzenia w tekście oryginalnym. Wynika z tego, że aby wydobyć z ewangelii to co najlepsze, należy przeczytać je w tym języku, w jakim zostały napisane, a nie interpretować ich treści z punktu widzenia współczesnych języków.

    Nie wiadomo, kiedy dokładnie napisano pierwsze cztery ewangelie. Wiemy jedynie, że po raz pierwszy opublikowano je w różnych etapach w drugiej połowie pierwszego wieku naszej ery. Wszystkie zgodnie twierdzą, że Jezus był Nazareńczykiem (a nie Nazaretańczykiem). Potwierdzają to również roczniki rzymskie, poza tym kroniki żydowskie z pierwszego wieku naszej ery oraz Dzieje Apostolskie stwierdzają, że brat Jezusa, Jakub, i święty Paweł byli przywódcami sekty nazareńczyków.

    Określenie “nazareński” jest bardzo istotne w historii Świętego Graala, ponieważ narosło wokół niego nieporozumienie, w wyniku którego zapanowało przekonanie, że Jezus pochodzi z Nazaretu. Przez ostatnie 400 lat anglojęzyczne ewangelie powtarzają ten błąd mylnie tłumacząc “Jezus nazareńczyk” na “Jezus Nazaretańczyk”. Nie ma żadnego związku między Nazaretem i nazareńczykami. W rzeczy samej osiedle o nazwie Nazaret zostało założone w latach sześćdziesiątych pierwszego wieku n.e., czyli około 30 lat po ukrzyżowaniu Jezusa, co oznacza, że nikt, zwłaszcza w pierwszych latach jego życia, nie mógł stamtąd pochodzić, bo po prostu Nazaretu jeszcze nie było!

    Nazareńczycy byli liberalną żydowską sektą sprzeciwiającą się zasadom ostrego hebrajskiego obrządku saduceuszy i faryzeuszy. Kultura i język nazareńczyków pozostawały pod silnymi wpływami filozofów starożytnej Grecji, poza tym ich sekta głosiła równość mężczyzn i kobiet. Dokumenty pochodzące z tamtych czasów nie odnoszą się do Nazaretu, lecz do społeczności nazareńczyków. W społeczności tej byli zarówno duchowni męskiego, jak i żeńskiego rodzaju i różniła się ona znacznie od zdominowanej przez mężczyzn społeczności żydowskiej i tego, czego wymagał w późniejszym czasie zdominowany przez mężczyzn Kościół Rzymskokatolicki.

    Należy pamiętać, że Jezus nie był chrześcijaninem – był nazareńczykiem, pozostającym pod zachodnimi wpływami Żydem. Ruch chrześcijański został założony przez kogoś innego na podstawie jego (Jezusa) misji. Słowo “chrześcijanin” zostało po raz pierwszy zapisane i użyte w roku 44 n.e. w Antiochii w Syrii.

    W świecie arabskim słowem, którego używa się dzisiaj, tak jak i w tamtych czasach, na określanie Jezusa i jego wyznawców, jest Nazara. Potwierdzają to zapisy Koranu: Jezus jest Nazara; jego wyznawcy są Nazara. Słowo to oznacza “podtrzymujący” lub “strażnicy”. Jego pełne brzmienie to “Nazrie ha-Brit” i oznacza ono “podtrzymujący przymierze”. Przy okazji mamy tu brytyjski aspekt, ponieważ słowo Brit jest źródłosłowem nazwy Brytania, zaś słowa Brit-ain znaczą “kraj przymierza” lub “kraj ugody”.

    W czasach Jezusa nazareńczycy mieszkali w Galilei oraz w tajemniczym miejscu określanym w Biblii jako “Puszcza”6. W rzeczywistości Puszcza była dokładnie określonym miejscem. Były to przede wszystkim ziemie wokół Qumran ciągnące się aż do Mird i innych miejsc. To właśnie tam zostały stworzone, a następnie odkryte w roku 1948 tak zwane Zwoje znad Martwego Morza7.

    Jakiś czas po ukrzyżowaniu Piotr i jego przyjaciel Paweł wyruszyli do Antiochii, a następnie do Rzymu, gdzie założyli ruch, który stał się chrześcijaństwem. Z kolei w innych annałach zapisano, że Jezus, jego brat Jakub i większość pozostałych apostołów kontynuowali działalność ruchu nazareńskiego i przenieśli się do Europy. Ruch ten stał się Kościołem Celtyckim. Zgodnie z udokumentowanymi zapisami Kościoła Celtyckiego w roku 37 n.e., czyli cztery lata po ukrzyżowaniu, ruch nazareński przekształcił się formalnie w Kościół Jezusowy. Kościół Rzymskokatolicki został stworzony 300 lat później, po 3 wiekach od stracenia Piotra i Pawła.

    Kościół Celtycki, którego korzenie tkwiły w ruchu nazareńskim, stał przez wiele stuleci w opozycji do Kościoła Rzymskokatolickiego. Różnica między nimi była prosta – wiara nazareńska opierała się na naukach samego Jezusa. Ich sednem były zasady moralne, wzorce zachowań, praktyka społeczna, prawo i sprawiedliwość wywodzące się ze Starego Testamentu i połączone z liberalnym przekazem równości. Rzymska chrześcijańskość była “kościelnością”. Nie było w niej ważne, czego nauczał Jezus. Kościół ten uczynił religie z samego Jezusa. Krótko mówiąc Kościół Nazareński był prawdziwie społecznym kościołem, podczas gdy Kościół Rzymskokatolicki kościołem cesarzy i papieży – hybrydą ruchu imperialnego.

    Poza oczywistymi niezrozumieniami, błędnymi interpretacjami i chybionymi tłumaczenia kanoniczne ewangelie cierpią z powodu wielu rozmyślnie wprowadzonych poprawek. Pewne oryginalne akapity zostały zmienione, inne usunięte, a jeszcze inne dodano tak, aby zadowolić partykularny interes kościoła. Większość z tych poprawek wprowadzono w czwartym wieku, kiedy dokonywano przekładu na łacinę z oryginalnych greckich i semickich tekstów.

    Nawet jeszcze wcześniej, około roku 195 n.e., czyli 1800 lat temu, biskup Klemens z Aleksandrii dokonał pierwszej znaczącej poprawki tekstu ewangelii. Usunął on istotną część z ewangelii Marka napisanej około sto lat wcześniej i uzasadnił swój czyn w liście: “Bo gdyby one nawet mówiły coś, co jest prawdą, ten, który kocha Prawdę, nie… zgodziłby się z nimi… Albowiem nie wszystkie prawdy będą ogłoszone wszystkim ludziom”. Interesujące. Chodziło mu o to, że nawet w tym wczesnym okresie istniały już rozbieżności między tym, co napisali twórcy ewangelii, a tym, czego chcieli nauczać biskupi.

    Tej usuniętej przez biskupa Klemensa części do dziś brak w ewangelii Marka. Ale jeśli porównamy Marka z wersją jego ewangelii, jaką znamy dzisiaj, okaże się, że nawet bez tej usuniętej części jest ona znacznie dłuższa od oryginalnej! Jedna z dodatkowych jej części opisuje proces zmartwychwstania i składa się z 12 pełnych wersetów umieszczonych pod jej koniec, rozdział 16.

    Obecnie wiadomo, że wszystko, co dotyczy wydarzeń po ukrzyżowaniu, zostało dodane przez biskupów Kościoła lub ich skrybów około czwartego wieku. Chociaż watykańskie archiwa potwierdzają to, większość ludzi ma utrudniony do nich dostęp, a nawet jeśli im się to uda, to okazuje się, że stara greka jest bardzo trudna do zrozumienia.

    Co znajdowało się w tej części ewangelii Marka, którą Klemens postanowił usunąć? Była to część dotycząca wskrzeszenia Łazarza. W oryginalnym tekście ewangelii Marka Łazarz został przedstawiony jako osoba ekskomunikowana-jednostka w stanie śmierci duchowej w wyniku wyklęcia, a nie w stanie śmierci fizycznej. Opisana była nawet scena, w której Jezus i Łazarz nawołują się nawzajem przed otwarciem grobu. Ten opis kolidował z chęcią biskupa do przedstawienia podniesienia Łazarza jako cudu, a nie zwykłego uwolnienia go ze stanu ekskomuniki. Co więcej, to ustawiało w pewien sposób scenę ukrzyżowania samego Jezusa, którego zmartwychwstanie z duchowej śmierci podobnie jak w przypadku Łazarza również nastąpiło w podobnym trzydniowym trybie.

    W wyniku wyroku Jezus został podniesiony (uwolniony lub zmartwychwstały) ze stanu śmierci zgodnie z obowiązującym prawem trzeciego dnia. Jednak w przypadku Łazarza Jezus pogwałcił prawo przez podniesienie swojego przyjaciela po trzydniowym okresie symbolicznej choroby. W oczach rady starszych prawna śmierć Łazarza oznaczała w tym momencie śmierć fizyczną. Łazarzowi groziło w tej sytuacji wpakowanie do worka i pogrzebanie żywcem. Jego zbrodnia polegała na tym, że poprowadził zbuntowanych ludzi do zabezpieczenia wodociągu, którego bieg zmieniono puszczając wodę poprzez nowy rzymski akwedukt w Jerozolimie. Jezus dokonał uwolnienia nie mając do tego uprawnienia (nie był kapłanem, którym przysługiwało to prawo). Potem Herod-Antypas Galilejski zmusił najwyższego kapłana Jerozolimy do złagodzenia swojego wyroku na korzyść Jezusa i właśnie to było potraktowane jako niezwykły cud!

    Było jednak jeszcze coś więcej, co spowodowało usunięcie części ewangelii Marka. Otóż w opisie przypadku Łazarza Marek stwierdził wyraźnie, że Jezus i Maria Magdalena byli w rzeczywistości mężem i żoną. Historia o Łazarzu w ewangelii Jana zawiera dosyć dziwne zdanie, które mówi, że Marta przybywa od grobu Łazarza, aby pozdrowić Jezusa, podczas gdy jej siostra, Maria Magdalena, pozostaje w domu i czeka na wezwanie Jezusa. Natomiast w oryginalnym tekście Marka, jest mowa, że Maria Magdalena w rzeczywistości wyszła z domu z Martą i po upomnieniu przez uczniów Jezusa została odesłana z powrotem do domu, gdzie miała czekać na jego wezwanie. Była to szczególna zasada prawa judaistycznego, zgodnie z którą żonie w czasie uroczystości żałobnych nie wolno było wyjść z domu, dopóki nie zezwoli jej na to mąż.

    Jest wiele informacji, już pozabiblijnych, dowodzących, że Jezus i Maria Magdalena byli mężem i żoną, lecz czy w samych ewangeliach jest coś na ten temat, coś, co uszło uwadze redaktorów i potwierdza to przypuszczenie? Otóż jest kilka szczegółów potwierdzających ten fakt.

    Jest w ewangeliach siedem list kobiet, które cały czas kręcą się wokół Jezusa. Na listach tych znaj duj e się oczywiście matka Jezusa, lecz na sześciu z nich imię Marii Magdaleny znajduje się na pierwszym miejscu, nawet przed jego matką. Studiując inne listy z tego okresu można zauważyć, że nazwisko “First Lady” (“Pierwszej Damy”) było zawsze umieszczane na pierwszym miejscu. Zwrot “First Lady” jest do dziś stosowany w Ameryce. Była to zawsze kobieta najstarsza rangą i zawsze wymieniano ją na pierwszym miejscu. I Królowa Mesjasza, Maria Magdalena, powinna być wymieniana na pierwszym miejscu, co faktycznie miało miejsce.

    Ale czy małżeństwo to jest opisane w ewangeliach? Otóż jest. Wielu ludzi sugerowało, że ślub w Kanie był ślubem Jezusa i Marii Magdaleny. Nie była to ceremonia ślubna jako taka, aczkolwiek w ewangeliach jest mowa o ślubie. Ślub jest zupełnie odrębnym namaszczeniem w Betanii. U Łukasza mamy pierwsze namaszczenie Jezusa przez Marię, dwa i pół roku przed drugim namaszczeniem. U niewielu ludzi zdarza się, aby były to dwa wydarzenia, a w tym wypadku są to wydarzenia odległe od siebie w czasie o dwa i pół roku.

    Czytelników z pierwszego stulecia naszej ery wcale nie zdziwiłaby dwuetapowa ceremonia zaślubin następcy tronu. Jezus był, jak wszystkim wiadomo, “Mesjaszem”, co po prostu oznacza “Namaszczony”. Tak naprawdę wszyscy wyżsi kapłani i królowie z rodu Dawida byli Mesjaszami. Jezus nie był tu wyjątkiem. Chociaż nie miał święceń kapłańskich, zyskał prawo to tytułu Mesjasza z uwagi na to, że był potomkiem króla Dawida i pochodził z rodu królewskiego, lecz nie nadano mu tego tytułu, dopóki nie został fizycznie namaszczony przez Marię Magdalenę, z racji je] uprawnień jako wyższej kapłanki- nie długo przed ukrzyżowaniem.

    Słowo “Mesjasz” pochodzi od żydowskiego czasownika “namaszczać”, który wywodzi się z kolei od staroegipskiego słowa “messeh”, czyli “święty krokodyl”. To właśnie sadłem messeha siostry-panny młode faraonów namaszczały swoich mężów w czasie zaślubin. Ten egipski zwyczaj ma swoje źródło w królewskich obyczajach starożytnej Mezopotamii.

    W Pieśni nad Pieśniami Starego Testamentu znajdujemy również namaszczanie króla podczas zaślubin. Mówi się, że olejem używanym w Judei był wonny olejek ze spikanardu8 (Nardostachysjatamansi) -bardzo drogi olejek z korzenia krzewu rosnącego w Himalajach. Rytuał namaszczania miał zawsze miejsce wtedy, gdy mąż / król zasiadał do stołu. W Nowym Testamencie namaszczenie Jezusa przez Marię Magdalenę rzeczywiście odbyło się w chwili, gdy zasiadł on do stołu, i to ślubnym olejkiem nardowym. Następnie Maria omiotła jego stopy swoimi włosami i przy pierwszym namaszczeniu dwuczęściowych zaślubin zapłakała. Wszystkie te fakty świadczą, że chodziło o małżeńskie namaszczenie następcy tronu.

    Inne namaszczenia Mesjaszy, w czasie koronacji lub uzyskiwania wyższych święceń kapłańskich, były zawsze dokonywane przez mężczyzn, Wysokiego Zadoka9 lub najwyższych kapłanów. Przy tych okazjach stosowano olej z oliwek zmieszany z cynamonem i innymi korzennymi przyprawami – nigdy nie stosowano do tego olejku nardowego.

    Olejek nardowy miał wyrażać prerogatywy żony Mesjasza, którą musiała być Maria, siostra świętego zakonu. Matka Jezusa również była Marią i Marią miała być także jego żona, jeśli nie z imienia, to przynajmniej tytularnie. Niektóre zakony do dzisiaj kontynuują tradycję dodawania tytułu “Maria” do chrzestnych imion swoich mniszek, na przykład siostra Maria Teresa czy siostra Maria Luiza.

    Śluby Mesjaszy były zawsze dwuetapowe. Według Łukasza pierwszy etap namaszczenia był aktem zobowiązania do wejścia w związek małżeński (zaręczyny), natomiast drugi, opisany przez Mateusza, Marka i Jana, był już właściwym aktem zawarcia małżeństwa. W przypadku Jezusa i Marii drugie namaszczenie w Betanii miało duże znaczenie i właśnie tu zaczyna się historia Graala, bowiem jak podają księgi praw żydowskich oraz Józef Flawiusz10 w dziele Dawne dzieje Izraela, druga część ceremonii ślubnej następowała dopiero po stwierdzeniu, że żona jest już w trzecim miesiącu ciąży.

    Kontynuatorzy dynastii, tacy jak Jezus, mieli obowiązek przedłużenia dynastii. Małżeństwo było istotnym elementem tego obowiązku, zaś prawo chroniło ich przed małżeństwem z kobietą, która mogłaby się okazać bezpłodna bądź miała częste poronienia. Z tego też względu ta ochrona prawna wyrażała się zasadą trzymiesięcznej ciąży, gdyż poronienia rzadko zdarzają się w późniejszym okresie ciąży. Uważano, że kiedy żona przeszła już bezpiecznie przez ten okres, można bez zbytniego ryzyka potwierdzić kontrakt ślubny. Podczas namaszczania męża na tym etapie, o żonie Mesjasza mówiło się, że namaszcza go na pogrzeb. Potwierdzenie tego znajdujemy w ewangeliach. Od tego dnia żona nosiła zawieszone na szyi naczynie z olejkiem nardowym aż do końca życia swojego męża. Po raz drugi używała go w chwili złożenia męża do grobu.

    Właśnie dlatego Maria Magdalena poszłaby do grobu, co też zrobiła, w Szabat po ukrzyżowaniu. W związku z drugim namaszczeniem w Betanii ewangelie przytaczają słowa Jezusa: “Gdziekolwiek po całym świecie głosić będą tę ewangelię, będą również opowiadać na jej pamiątkę to, co uczyniła”.

    W słynnej interpretacji tego wydarzenia renesansowy artysta Angelico Fra11 przedstawia Jezusa koronującego Marię Magdalenę. Pomijając to, że Angelico Fra był wykształconym, piętnastowiecznym dominikaninem, czy władze Kościoła Chrześcijańskiego honorowały jednak Marię Magdalenę i mówiły o tym akcie jako czynionym “na jej pamiątkę”? Niestety nie. Całkowicie zignorowały dyrektywę samego Jezusa i ogłosiły Marię jako jawnogrzesznicę.

    W kościele ezoterycznym oraz wśród Templariuszy Maria Magdalena zawsze była traktowana jako święta i jako taka do dziś jest czczona przez wielu, zaś najbardziej interesującą częścią tego kultu, zwłaszcza mając na uwadze sprawę Graala, jest to, że podaje się ją jako patronkę hodowców winorośli, strażniczkę winorośli, strażniczkę Świętego Graala, strażniczkę świętej krwi.

    W ewangeliach jest wiele rzeczy, których nie podejrzewamy, że tam są, ponieważ nikt nas nigdy nie zachęcał do ich uważnego studiowania. Ostatnimi laty dużą pomocą w tym względzie okazały się Zwoje znad Morza Martwego oraz doniosłe badania australijskiej teolog, dr Barbary Thiering.

    Badania Zwojów znad Morza Martwego udostępniły nam nową wiedzę na temat ówczesnego żargonu i zyskaliśmy dzięki nim olbrzymi zasób wiedzy na ten temat. Określają one nam społeczne instytucje Mesjasza Izraela. Mówią o dwunastu apostołach-delegatach, którzy byli na stałe oddelegowani do przewodniczenia pewnym działom działalności rządu i pewnym rytuałom. Prowadzi to do lepszego poznania samych apostołów. Znamy obecnie nie tylko ich imiona – znaliśmy je zawsze – ale potrafimy teraz zrozumieć, kim byli, jakie były ich rodziny, jakie mieli obowiązki i jaka była ich pozycja.

    Studiując obecnie ewangelie zrozumieliśmy, że są w nich alegorie, słowa, których dotychczas nie rozumieliśmy. Wiemy obecnie, że kapłanów chrzcicieli nazywano “rybiarzami”; wiemy, że tych, którzy pomagali im przy wciąganiu chrzczonych do łodzi przy pomocy wielkich sieci nazywano “rybakami”, a także i to, że samych kandydatów do chrztu nazywano “rybami”. Apostołowie Jakub i Jan byli wyświęconymi “rybiarzami”. Bracia Piotr i Andrzej byli “rybakami” i Jezus przyrzekł im kapłaństwo w nowej służbie, mówiąc: “Uczynię was «rybiarzami» ludzi”.

    Wiemy obecnie, że był to specyficzny żargon czasów ewangelicznych i że byłby on z łatwością zrozumiały dla każdego, kto żył w pierwszym wieku n.e. i wcześniej. Znaczenie tych specyficznych wyrażeń zatraciło się w późniejszych interpretacjach. Na przykład naszych teatralnych mecenasów nazywamy obecnie “aniołami”12, zaś największe osobistości ze świata rozrywki “gwiazdami” (“stars”). Jak zrozumiałby czytelnik odległy w czasie o 2000 lat i pochodzący z innej kultury słowa: “Anioł poszedł porozmawiać z gwiazdami”? Ewangelie pełne są takich żargonowych wyrażeń. “Biedacy”, “trędowaci”, “zastępy”, “ślepi” – żadne z tych słów nie znaczyło tego, co się im dziś przypisuje. Definicje słów takich jak “chmury”, “owce”, “ryby”, “bochenki” oraz wielu innych były związane z ludźmi, podobnie jak dziś słowo “gwiazda”.

    Kiedy pisano w pierwszym wieku naszej ery ewangelie, wprowadzono je w środowisko kontrolowane przez Rzym, przeto ich treść musiała być ukryta przed rzymską cenzurą. Informacje te często miały charakter polityczny, przez co były zawoalowane, zakodowane. Miejsca, w których występowały ważne informacje, często poprzedzały słowa: “To jest dla tych, którzy potrafią słuchać” – czyli dla tych, którzy rozumieją szyfr. Nie różniły się one niczym od informacji przekazywanych między członkami prześladowanych grup w całej historii ludzkości. W dokumentach przekazywanych między Żydami w Niemczech w latach trzydziestych i czterdziestych również stosowano kodowanie.

    Dzięki dzisiejszej wiedzy dotyczącej tej piśmienniczej krypto-logii potrafimy obecnie z dużą dokładnością określić datę i miejsce danego wydarzenia. Potrafimy odkodować wiele ukrytych znaczeń znajdujących się w ewangeliach, tak że nawet cuda zyskują zupełnie inne znaczenie. Czyniąc to, wcale nie umniejszamy znaczenia takich postaci jak Jezus i z całą powagą stwierdzam, że był on postacią szczególną, obdarzoną niezwykłą mocą, niemniej ewangelie opisują pewne związane z nim zdarzenia jako “cuda”. Nie chodziło tu wcale o to, że były one rzeczywiście cudownymi, ponadnaturalnymi wydarzeniami, lecz że w świetle wówczas panujących obyczajów i warunków politycznych były bezprecedensowymi aktami, które skutecznie omijały prawo.

    Wiemy jeszcze wiele innych rzeczy. Wiemy, dlaczego poszczególne ewangelie nie zgadzają się ze sobą. Na przykład w ewangelii Marka czytamy, że Jezus został ukrzyżowany w trzeciej godzinie, podczas gdy w ewangelii Jana to samo wydarzenie dzieje się w szóstej godzinie. Ten szczegół wydaje się z pozoru niezbyt ważny, lecz jak zobaczymy później, ta trzygodzinna różnica w czasie była bardzo istotna dla dalszych wydarzeń.

    Przyjrzyjmy się wydarzeniom związanym z wodą i winem w Kanie, przyjrzyjmy się dokładnie, co Biblia mówi na ten temat, wbrew temu, co się nam wydaje, że wiemy. Temu, co kiedyś było zupełnie zrozumiałą sprawą, nadaje się obecnie ponadnaturalny charakter. Ślub w Kanie opisany jest tylko w jednej z czterech ewangelii, w ewangelii Jana. Jeśli był to, jak twierdzi Kościół, cud i jeśli przypisuje mu on tak duże znaczenie, to dlaczego tak doniosłe wydarzenie nie znalazło się w pozostałych trzech ewangeliach? Ewangelia wcale nie mówi, jak to często słyszymy z ambon, że “skończyło się im wino”. Ewangelia mówi: “A kiedy zapragnęli wina, matka Jezusa powiedziała: «0ni nie mają wina»”.

    Ewangelia mówi nam, że osobą odpowiedzialną był gospodarz wesela / uczty. Informacja ta determinuje fakt, że nie była to ceremonia zaślubin, lecz przedślubna uczta zaręczynowa. Wino pite w czasie ceremonii zaręczyn było podawane tylko kapłanom i Żydom żyjącym w celibacie, nie pili go żonaci mężczyźni, nowicjusze i inni, którzy byli traktowani jako nie posiadający święceń. Tym wolno było pić tylko wodę – jak podaje Jan, stanowiło to rytuał oczyszczenia.

    Kiedy nadszedł czas tego rytuału, Maria, najwidoczniej niezbyt szczęśliwa z powodu dyskryminacji, chcąc skierować uwagę Jezusa na gości bez święceń, powiedziała: “Oni nie mają wina” . Nie będąc jeszcze namaszczonym Mesjaszem, Jezus odrzekł: “Moja godzina jeszcze nie nadeszła”14. W ten sposób Maria wywarła presję na Jezusa, który złamał zwyczaj i odrzucił wodę. Wino dla wszystkich! Gospodarz uczty nie uczynił żadnej uwagi na temat cudu, po prostu wyraził zdziwienie, że wino pojawiło się na tym etapie ceremonii.

    Często pada przypuszczenie, że ślub w Kanie Galilejskiej był ślubem samego Jezusa, ponieważ zarówno on, jak i jego matka mieli prawo do wydawania poleceń, co nie było przywilejem zwykłych gości. Ucztę tę można datować na lato 30 roku n.e. w miesiącu będącym odpowiednikiem czerwca. Pierwsze zaślubiny zawsze odbywały się w miesiącu Pokuty (wrzesień), zaś związane z nimi uczty zaręczynowe były wydawane trzy miesiące wcześniej. W naszym przypadku więc, pierwsze małżeńskie namaszczenie Jezusa przez Marię Magdalenę odbyło się w miesiącu Pokuty (wrzesień) w 30 roku n.e., trzy miesiące po ceremonii w Kanie Galilejskiej, która zdaje się być ich ucztą zaręczynową.

    Ewangelie opowiadają historie, które mimo iż nie zawsze są zgodne ze sobą, można także prześledzić na podstawie informacji pozabiblijnych. Opis działalności Jezusa aż do chwili jego ukrzyżowania można znaleźć w różnych zapiskach pochodzących z tamtego okresu. W oficjalnych rocznikach Imperium Rzymskiego jest wzmianka na temat procesu pod przewodnictwem Piłata oraz o ukrzyżowaniu. Możemy na podstawie tej chronologicznie spisanej kroniki rzymskich gubernatorów ściśle określić datę ukrzyżowania na Paschę w marcu 33 roku n.e. Drugie namaszczenie w Betanii miało miejsce w tygodniu poprzedzającym ukrzyżowanie. Wiemy, że Maria Magdalena musiała być już zgodnie z prawem od trzech miesięcy brzemienna, co oznaczało, że winna była urodzić we wrześniu roku 33 n.e., ale do tego wrócimy później.

    Traktując ewangelie dosłownie, tak jak zostały napisane, widzimy Jezusa jako dziedzicznego władcę, wyzwoliciela starającego się zjednoczyć ludzi z tamtych terenów przeciwko uciskowi Rzymu. W tym czasie Judea miała status podobny do tego, jaki Francja miała pod niemiecką okupacja w czasie drugiej wojny światowej. Władze były pod nadzorem wojsk okupacyjnych i częste były przejawy sprzeciwu przeciwko temu stanowi rzeczy.

    Jezus był oczekiwany, spodziewany, i pod koniec historii staje się namaszczonym Mesjaszem. W Dawnych dziejach Izraela Józefa Flawiusza pochodzących z pierwszego wieku naszej ery Jezus nazywany jest “mądrym człowiekiem”, “nauczycielem” i “królem”. Nie ma tam nic na temat jego boskości.

    Zwoje znad Morza Martwego określają Mesjasza Izraela jako Naczelnego Dowódcę Sił Zbrojnych Izraela, przeto nie będzie zaskoczeniem fakt, że apostołowie byli uzbrojeni. Z chwilą ich zwerbowania Jezus sprawdzał, czy każdy ma miecz. Pod sam koniec całej historii (Ewangelia według ś
    Odpowiedz na wiadomość

    Re: Starożytni Bogowie a ufoki
    Autor: Szlachcic (80.48.34.—)
    Data: 20-01-2003 21:40

    GWIEZDNY OGIEŃ – ZŁOTO BOGÓW

    CZĘŚĆ PIERWSZA

    Minęły już prawie dwa lata od wydania mojej książki Bloodline ofthe Holy Grail (Krew z krwi Jezusa1). Tych, którzy jej nie czytali (ani trzyczęściowego artykułu, wyjaśniam, że chodziło tam o badania mesjanistycznej linii krwi Jezusa, która istnieje do dzisiaj. Mowa tam była również o ewangeliach Nowego Testamentu w odniesieniu do materiałów historycznych pochodzący

Dodaj komentarz